turystka na nieustających wakacjach
Blog > Komentarze do wpisu
odgrzany poludniowy kotlet- cz.2

Salamanca, pazdziernik

Troche nam zajmuje znalezienie jakiejs bazy do rzucenia plecakow i ewentualnego noclegu. Wszedzie roi sie od studentow. Nic dziwnego, Salamanca jest najwazniejszym centrum studenckim w Hiszpanii. Ladujemy w jakies malo sympatycznej ale taniej norce z widokiem na rozwoj hiszpanskiej budowlanki, ale niewazne to, przeciez i tak bedziemy tu tylko spac. Jedna noc, bo rankiem trzeba ruszac dalej.

                      

Biegniemy zobaczyc jak najwiecej. A jest co ogladac, architektura w starej czesci miasta nas zatkala, tracimy poczucie czasu...i rzeczywistosci. Bola oczy (od wytezania wzroku w ciemnosciach), bola nogi, potrzebujemy odpoczynku i piwa tez potrzebujemy. Szukamy najbardziej obskornej speluny w okolicy. W takich miejscach zawsze jest klimat i cos sie dzieje. Ponadto mozna spotkac ciekawych ludzi, takich "prawdziwych". Zycie nocne w Salamance jakby troche uspione, jednak trafiamy do jakiegos lokalnego centrum taniej rozrywki z odrapanymi stolikami przykrytymi cerata, archaicznymi fotografiami wirtuozow gitary i wezem(?) w akwarium na barze (a moze to zolw jednak byl:). Podchodzimy do baru i wypowiadamy magiczne slowa "Dos cervezas por favor:-)" i zajmujemy punkt obserwacyjny w kacie. W miedzyczasie dwa piwa zamieniaja sie w 10 (nie docenilysmy miejscowej goscinnosci;), co chwila ktos obcy podchodzi i podnosi nam nastepne kolejki...jakis facet w garniturze prezentuje taniec (wygladajacy na polaczenie flamenco z breakdancem) miedzy stolikami, Kaska prawie spada ze stolka, usilujac uniknac ciosu z polobrotu od pana krecacego zamaszyste piruety, za chwile do tancerza dolacza pani z mocnymi brakami w uzebieniu, robi sie wesolo. Umieramy ze smiechu. Wesolo nam nie jest dla odmiany nastepnego poranka, kiedy to budzimy sie na gigantycznym kacu, a w perspektywach jest dalsza podroz. W nieznane.

                              

                                             cdn 

poniedziałek, 05 czerwca 2006, lacorsa

Polecane wpisy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZ. 10

    okolice Faro, Portugalia Dziwne to jest, ale znajdujemy się w miejscu, gdzie w obu kierunkach droga prowadzi do ...Sevilli. Kaśka macha po jednej, ja po drugie

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 9

    Naszło mnie na dalsze odgrzewanie- poprzednie części do odgrzebania w 'historiach nieopowiedzianych' Villa (u) Franca (z basenem i full wypasem;) Starym już zwy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 8

    Aveiro, Portugalia Przemoczone do suchej nitki lądujemy w jednym z tańszych przybytków z pokojami do wynajęcia. Nie chce nam się tu siedzieć, trzeba iść na mias

Komentarze
2006/06/05 18:23:01
po którym piwie przestaje się odróżniać węża od żółwia?
-
2006/06/05 18:28:33
hehe. pomidor:)
-
2006/06/05 21:03:14
uwaga czasem żółwie gryzą!!!