turystka na nieustających wakacjach
Blog > Komentarze do wpisu
o.p.kotlet- czesc 3

Galicja, w drodze

Atakujemy Galicje. Zamierzamy dotrzec przed noca w okolice Orense (optymistki, he). Wypycham Kaske na pierwszy ogien."Bo ja wygladam jak bandzior, nikt mi sie nie zatrzyma"- mowie. "Wyrzuc ta fajke i zdejmij okulary to sie zatrzyma".

                 

Kaska za chwile zatrzymuje..ciezarowke z laweta. Kierowca jest portugalczykiem, podwiezie nas tylko do Zamory, bo potem odbija na Leon- musi dowiezc samochody na czas. Rozmawiamy jakims dziwnym narzeczem hiszpansko- angielskim z niemieckimi wstawkami:). Nadal nie moge sie przelamac, zeby zaczac gadac po hiszpansku, niby znam troche slow i kawalek gramatyki, jednak ciezko mi to wszytko zlozyc razem do kupy. Mamy dobra passe, ludzie nas chetnie podwoza, szkoda tylko, ze nikt nie jedzie do Orense. Takim sposobem jedziemy od wsi do wsi, pokonujac niewielki dystans, aby do przodu. Zbraklo tektury do wypisywania flamastrem nazwy miejscowosci (lepiej miec napisane gdzie sie chce jechac niz tak machac bez sensu), wykorzystujemy lewa strone mapy. Przejechal patrol policji, zatrzymali sie, ciekawi, co robimy z tymi plecakami na skraju drogi (autostop tu jakos slabo popularny). Prosza o dokumenty, cos sprawdzaja, zaczynaja zadawac pytania... Chlopaki ani slowa po angielsku, wyjscia nie mam, przelamuje blokade i zaczynam klecic swoje pierwsze hiszpanskie zdania (Jak sie teraz ktos mnie pyta skad znam hiszpanski to mowie prawde- ze strachu:) Robi sie pozno, a my musimy gdzies dotrzec przed zmierzchem, teraz juz chcemy do najblizszego miasteczka dojechac z jakims hostelem, a nie do Orense. Policjant pokazuje na mapie jakas miescine- tu mozecie wynajac pokoj i dostac kolacje, nie podwieziemy was, bo my w druga strone, ale to tylko jakies kilka kilometrow. Drzemy z buta. Namiotu ze soba nie mamy, wiec trzeba cos szybko wykombinowac. Docieramy do wsi. 

                                          cdn

środa, 07 czerwca 2006, lacorsa

Polecane wpisy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZ. 10

    okolice Faro, Portugalia Dziwne to jest, ale znajdujemy się w miejscu, gdzie w obu kierunkach droga prowadzi do ...Sevilli. Kaśka macha po jednej, ja po drugie

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 9

    Naszło mnie na dalsze odgrzewanie- poprzednie części do odgrzebania w 'historiach nieopowiedzianych' Villa (u) Franca (z basenem i full wypasem;) Starym już zwy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 8

    Aveiro, Portugalia Przemoczone do suchej nitki lądujemy w jednym z tańszych przybytków z pokojami do wynajęcia. Nie chce nam się tu siedzieć, trzeba iść na mias

Komentarze
2006/06/09 00:26:42
w takim razie ja niemiecki znam ...ze smiechu. Miałam taka sytuację ze po dwóch tygodniach w Niemczech nie mogłam sie przełamać zeby mówić. Kiedyś do mojego kolegi (ni w ząb po niemiecku) zagadały dwie Niemki i z entuzjazmem zaczęły mówić że one mają przodków w Polsce i nigdy tam nie były i że cudownie byłoby pojechac i tak dalej. Kolega słuchał uwaznie , "jajał" co chwila i na koniec rzucił "nichfersztijen" dostałam ataku smiechu i ... zapomniałam o blokadzie.
-
2006/06/09 11:00:26
no widzisz, jak nie policja to kolega- poliglota;) ci dopomoze!