turystka na nieustających wakacjach
Blog > Komentarze do wpisu
ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 8

      Aveiro, Portugalia

Przemoczone do suchej nitki lądujemy w jednym z tańszych przybytków z pokojami do wynajęcia. Nie chce nam się tu siedzieć, trzeba iść na miasto i zobaczyć, co to za miejsce, w którym się znalazłyśmy. Kaśka ma w zapasie tylko sandały. Zimno jak cholera. Szefowa pensjonatu zerka na kaścyne stopy, odstawia wymowną gestykulację, odkrywamy, że każe nam poczekać. Obserwujemy jej poczynania. Pani najpierw puka do rozmaitych pokoi, rozmawia z ludźmi, kręci głową ze zrezygnowaniem, po czym biegnie do swojej pakamery i ...przynosi swoje własne obuwie, bierze Kaśkę za za fraki, prowadzi do naszego pokoju, zabiera przemoczone trampki i prawie siłą nakłada jej swoje gustowne ciżemki:) Idziemy w miacho...

              

       martini cerveja

Marynarska speluna, ale całkiem przytulna. Dzień do dupy, bo nasz dorobek to niecałe 100 km. Jutro musimy to nadrobić. Nad barem wisi reklama z jakimś dziwnym drinkiem w dużej szklanicy, podpisane 'martini cerveja'. 'Pójdę do baru i wypowiem te magiczne słowa, zobaczymy co barman nam zapoda'- proponuję. Barman, na podane hasło wyciąga szklankę od piwa, wlewa do niej setkę czerwonego martini, po czym zalewa wszystko piwem po samą górę i dekoruje cytrynką. Degustujemy. Pycha! Ziołowe, orzeźwiające piwo.

                       

    w spokojnym Aveiro...

Stolik przy którym siedzimy znajduje się zaraz obok toalety. Czasem z niej zalatywuje, co inspiruje mnie do napisania pierwszego wiersza w moim życiu:) Uwaga, teraz będzie haiku:

  w spokojnym Aveiro smród z kibla napieiro

                  

'Kaśka, może nie jedźmy jutro nigdzie, zostańmy, zobaczymy jak tu jest za dnia, odpoczniemy, w końcu mają tu jakiś ocean...'- coś mi mówi, że nie będziemy żałować, że to miasteczko jest warte dokładnych oględzin.

                  

Rankiem Aveiro budzi się do życia, rynek pełen jest handlarzy i przekupek, rybacy porządkują sieci, emeryci siedzą w kawiarenkach przy głownej ulicy i popijają kawkę (swoją drogą- nigdy w życiu nie piłam lepszej kawy niż tu) Sielanka. Trzeba się będzie rozejrzeć za domkiem w Aveiro, jak wygram miliony w totolotka. Z ulicy widzimy dach naszego pensjonatu. 'Ty, to nie twoje trampki przypadkiem tam na górze?'. Na daszku, na kijku szefowa suszy kaścyne trampki...Wymiękamy, naprawdę, na dobre serca niektórych ludzi, takich, z którymi dzieli nas wszystko, łącznie z językiem, a którzy podadzą rękę jak gdyby nigdy nic.

             

                      

            

                     

      Ocean Czasu

Czas nam ucieka, albo się cofa, wstajemy o 9, a potem się okazuje, że to dopiero 7...Nie wiemy o co chodzi z tym czasem i w sumie wcale nam to nie przeszkadza. Podejrzewamy jednak, że tym razem zmienili czas z letniego na zimowy:) Tym sposobem od trzech dni kręcimy zegarkami raz w jedną raz  w drugą stronę, a i tak jesteśmy w 'dupie', bo pomiędzy Hiszpanią a Portugalią też jest godzina różnicy. Pogoda się poprawiła, jedziemy nad ocean. Koniec października, a ja w gaciach po piachu ganiam. Dobrze mieć trochę lata w zimie. Tipsy można produkować z takich podłużnych muszelek:)

                     

Spędzamy cały dzień na pustej plaży. Skoro nie ma ludzi, umyśliłam sobie patrolować słońce (czyt. słoneczny patrol:)

                        

Szkoda nam opuszczać to miejsce, ale w związku z naszym 'zasiedzeniem' musimy jutro pokonać ponad pól Portugalii i dojechać na noc do Hiszpanii. Taki przynajmniej mamy plan...

                                         c.d.n

czwartek, 24 maja 2007, lacorsa

Polecane wpisy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZ. 10

    okolice Faro, Portugalia Dziwne to jest, ale znajdujemy się w miejscu, gdzie w obu kierunkach droga prowadzi do ...Sevilli. Kaśka macha po jednej, ja po drugie

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 9

    Naszło mnie na dalsze odgrzewanie- poprzednie części do odgrzebania w 'historiach nieopowiedzianych' Villa (u) Franca (z basenem i full wypasem;) Starym już zwy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 7

    Kraj Basków i Asturias zostawiamy na lepsze czasy, za tydzień muszę być w Lublinie w pracy, więc musimy się sprężać, przecież trzeba jeszcze wpaść do Andaluzji

Komentarze
2007/05/24 14:57:28
Ja już wiem dlaczego ty robisz takie piękne zdjęcia! Bo ty umiesz dostrzegac rzeczy nad którymi wszyscy inni przeszliby niezauwazając. To nie technika to dusza.
-
2007/05/25 11:22:39
ty jak już coś napiszesz to od razu się cieplej na sercu robi...