turystka na nieustających wakacjach
Blog > Komentarze do wpisu
ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 9

Naszło mnie na dalsze odgrzewanie- poprzednie części do odgrzebania w 'historiach nieopowiedzianych'

Villa (u) Franca (z basenem i full wypasem;)

Starym już zwyczajem lądujemy tam, gdzie niekoniecznie chcemy czyli na zadupiu. Z Aveiro wiezie nas karateka (wierzymy mu na słowo i się cieszymy, że nie chce udowadniać) który przy okazji wypomina nam jakiś mecz, kiedy to Polska przerżnęła z Portugalią w piłkę nożną. Karatece nie po drodze do Lizbony. Dalsze kilometry przemierzamy z miłą panią, która wywozi nas do wsi sporej jak Wólka Lubelska- 5 domków na krzyż i knajpa gabarytów kaczego pistolecika, w której nasza zmotoryzowana pani umówiła się na randkę. Obejrzawszy potencjalnego narzeczonego i wypiwszy po kawie decydujemy się opuścić randewu i ruszać dalej. Z zadupia zabiera nas dziadzio- właściciel starej, wysłużonej ciężarówki. Martwimy się o 3 rzeczy- że dziadek wygląda, jakby chciał drzemnąć, że ciężarówka zaraz się rozsypie i nigdzie nie dojedziemy, a jeśli nawet nie zdarzy się ani jedno ani drugie, to do tej Lizbony ze trzy dni będziemy jechać. Wleczemy się 40 km/h. Poza tym wcale nie jesteśmy w 100% pewne, czy dziadziu jedzie tam gdzie my:) Wytężam umysł i skupiam się jak mogę, żeby zrozumieć co dziadek pragnie nam przekazać w swym ojczystym języku. Niby padło słowo 'Lisboa' ale dziadziu mówi również coś o jakimś Franku. I o willi.

- Pewnie jedzie wnuczka odwiedzić w stolicy- mówi Kaśka

- A Franek jest szczęśliwym posiadaczem wypasionej willi z basenem i dziadek chce się nam pochwalić- dodaję

- O basenie nic nie mówił, tylko, że ' willa ' i że ' Franek '

- Może i mówił, przecież nie wiemy jak jest ' basen ' po portugalsku...

Zajęte spekulacjami na temat willi wnuczka Franka nie zauważamy, że dziadek ignoruje drogowskaz na Lizbonę i kieruje się do jakiejś mieściny. Mijamy znak z nazwą miejscowości i nagle wszystko staje się jasne. Nie ma żadnego basenu, wnuczka ani nawet willi. Jest za to dziadkowy cel podróży- miasteczko o nazwie Villa Franca...w której my też musimy się zatrzymać, bo robi się późno.

Zawsze to dalej niż bliżej:)

            

                        

piątek, 23 listopada 2007, lacorsa

Polecane wpisy

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZ. 10

    okolice Faro, Portugalia Dziwne to jest, ale znajdujemy się w miejscu, gdzie w obu kierunkach droga prowadzi do ...Sevilli. Kaśka macha po jednej, ja po drugie

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 8

    Aveiro, Portugalia Przemoczone do suchej nitki lądujemy w jednym z tańszych przybytków z pokojami do wynajęcia. Nie chce nam się tu siedzieć, trzeba iść na mias

  • ODGRZANY POŁUDNIOWY KOTLET- CZĘŚĆ 7

    Kraj Basków i Asturias zostawiamy na lepsze czasy, za tydzień muszę być w Lublinie w pracy, więc musimy się sprężać, przecież trzeba jeszcze wpaść do Andaluzji