turystka na nieustających wakacjach
Blog > Komentarze do wpisu
Granada - cz.6

UBICACION czyli miejscówka z widokiem na wszystko

Lepiej trafić nie mogliśmy. Wprawdzie Granada nie jest duża, ale warto mieć bazę wypadową w samym centrum starego miasta, a jeśli baza jest dodatkowo w najbliższych okolicach calle Elvira (tapasowo - kebabowa ulica) to lepiej się nie można było ulokować. Nasz hostel prowadzi małżeństwo. Wszystkich zagranicznych turystów wita Gloria ze względu na lekkość komunikacji- Gloria mówi biegle po angielsku i niemiecku i dogada się z każdym :) Z nieznanych nam przyczyn zostaliśmy jednak zakwalifikowani do powitania przez gospodarza, więc znowu musiałam udawać że potrafię mówić po hiszpańsku. Moje konwersacje z Manuelem czasem przybierały niespodziewany obrót i wychodziła z tego niezła szopka. Często nieświadomie wciskałam w zdanie słówka, które nie istnieją, a Manuel cierpliwie mnie poprawiał, często też strzelałam gafy (no przecież również nieświadomie) jak wtedy, gdy zmęczeni jak psy wróciliśmy z Alhambry i odpoczywaliśmy na tarasie popijając zimne piwko. Manuel podlewał wtedy kwiaty i zapytał jak nam minął dzień i co nam się najbardziej podobało w Granadzie. Koncentrując się na właściwym doborze słów w zdaniu, które skleciłam na poczekaniu wydukałam między słowami: „buena Alhambra” chcąc wyrazić swój zachwyt nad pięknym zabytkiem. Najwyraźniej koncentracja mi nie wyszła, bo Manuel popatrzył, pomyślał i odpowiedział, że owszem, ten Pils co pijemy jest dobry, ale lepsza jest Alhambra Special, czym wprawił mnie w osłupienie. Wyszło, że wcale nie pochwaliłam zabytku, tylko browara o nazwie Alhambra, którego trzymałam w garści:) wszak zamiast „ładna” powiedziałam „dobra”. Gloria, Manuelowa żona, to człowiek orkiestra oraz najlepsze centrum informacji w Granadzie. W ciągu kilku minut potrafi przeprowadzić turystom szybki kurs hiszpańskiego, pokazać na mapie gdzie pójść na tapas, opowiedzieć o historii miasta i zwyczajach mieszkańców, oraz zarazić śmiechem każdego w promieniu 100 metrów.

Na nasze ostatnie piąte piętro wjeżdżało się starą windą na półtora człowieka, za to na tym piątym piętrze...ech...od dawna wiadomo, że z góry lepiej widać świat. Z dachu (tarasu) mieliśmy widok na Albaicin – starą arabską dzielnicę i mogliśmy obserwować Alhambrę na tle Sierra Nevada. Swoją drogą to dziwne uczucie - siedzieć na 30-stopniowym upale i patrzeć na śnieg w górach.

Widok z naszego pokoju też był miły dla oka

c.d.n.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012, lacorsa

Polecane wpisy

  • Granada cz.9

    GARŚĆ INFORMACJI MNIEJ LUB BARDZIEJ PRAKTYCZNYCH transport Malaga (z lotniska na dworzec autobusowy) – autobus linii A – bilet kupuje się u kierowcy

  • Granada cz.8

    O tym jak wykreować się na hipisa z Sacromonte Po pierwsze – należy zaopatrzyć sięw pantalony z krokiem w kostkach (rzecz obowiązkowa). Wszędzie nastraga

  • Granada - cz.4

    „ You just need to open youreyes” - rzuciła podczas rozmowy sąsiadka zpokoju obok wyjaśniając, że w Granadzie wystarczy dobrze rozglądaćsię dookoła

Komentarze
Gość: Zibi_13, *.3s.pl
2017/09/22 12:04:31
Przy szóstym odcinku podjąłem decyzję - jadę. jeśli do tej pory Ryanair nie umrze, to w maju. Jak byś mogła podać namiary na to piąte piętro