turystka na nieustających wakacjach
poniedziałek, 26 lutego 2007
trzy dychy na karku
Siedze na pudelko-walizkach, ogladam 1598 odcinek CSI i..celebruje po cichu kolejne urodziny. Imprezy nie bedzie, czeka mnie przeprowadzka. Na razie nad morze, potem do Polski, a potem? Moze zostane, a moze nie, moze mi sie uda, a moze piety znowu zaswedza...'Itchy feet'- tak mnie ostatnio ktos nazwal i to chyba prawda jest...Zycze sobie duzo szczescia i zdrowia. Bo tylko tyle mi potrzeba. Cheers!
piątek, 23 lutego 2007
smuty, dylematy, nieprzespane noce

Nawet nie wiedzialam, ze czlowiek moze tyle skarbow nagromadzic przez 2 lata. Nie idzie sie spakowac;) Wspomnien tez sie nie da zapakowac. Nie oszukujmy sie, bede tesknic odrobine za tym miejscem, za paroma fajnymi ludzikami, za poranna kawa z Karrin w lecie na ogrodku, za tym 'dzikim' twardym szkockim akcentem, za 'aye?' , za nielegalnymi nasiadowkami w zamknietym pubie po pracy noca pozna, za usmiechem kasjerki w supermarkecie, za niedzielnymi kacowymi wyprawami nad morze, za czarna puma na ogrodzie;)...i tak sobie moge wyliczac przez kolejne 5 godzin. W pracy wstepnie poinformowalam o moich planach ewakuacyjnych, nikt nie wzial tego na powaznie, mysla ze mam dola...I troche czlowiek za duzo mysli, gdy jest na rozdrozu, bo niby decyzja juz podjeta, ale dalej szuka sie rozmaitych 'za' i 'przeciw'. I ciezko usnac w nocy. W zwiazku z tym, ze zawsze lubilam komplikowac sobie zycie, w ramach akcji- 'cala Polska rusza na podboj Wysp'- ja ruszam w odwrotna strone. I jeszcze nie wiem co tam bede robic. I ciezko bedzie mi sie wdrozyc w system. W czasach, gdy moi rowiesnicy konczyli studia i zaczynali 'pierwsza prace' ja szwedalam sie dookola globu wysylajac rodzinie raz na rok pocztowke z palemka w tle. Moje cv wyglada jak wycinek z 'National Geographic', kompletnie nie nadajacy sie do poszukiwania pracy w 'cywilizowanym kraju'. Czy to normalne, zeby czlowiek bal sie wracac do swojego kraju? Tam, gdzie niby powinien sie czuc najbezpieczniej? Bo w tym momencie moje poczucie bezpieczenstwa rozprzestrzenilo sie gdzies po tych niedopakowanych walizkach...

 

poniedziałek, 19 lutego 2007
dla odmiany...
Wychodzi na to, ze niebawem bede musiala zmienic nazwe bloge z 'Sheepshaggers' na "Duckshaggers'. Na dluzszy czas. Nastal czas zmian i szybkich decyzji. Czas na ewakuacje z emigracji. Czy ma ktos pozyczyc ciezarowke na kilka dni;)?
środa, 14 lutego 2007
na chorobowym...

Glut z nosa jakby przystopowal, ale musze sie ukrywac w domu, bo skoro wzielam wolne- chorobowe to niedobrze by bylo, gdyby mnie szefo przyuwazyl jak rowerem smigam po wsi. A chec na rower mam, bo w koncu zaswiecilo w Szkocji slonce! Rower posiadam od dwoch tygodni i jeszcze sie nie zdazylam nacieszyc, zaliczylam tylko przejazdzke w mrozie nad prawie-jezioro, a potem zlapalam grype i dupa. Musze sobie jakies wygodny outfit kupic na ten cel, (moze niekoniecznie takie lajkrowane gacie jak rasowi rowerzysci maja), bo musze portki zakasywac pod samo kolano, a po nogach wieje, oj wieje. Na rowerze fajnie jest, wszyscy profesjonalni kolarze jadacy z naprzeciwka cie pozdrawiaja, tylko trzeba uwazac, zeby niczego (ani nikogo) nie przejechac. Najgorszym niebezpieczenstwem na sciezce rowerowej sa pancie z pieskami. Wyleci ci takie male, kudlate z krzakow prosto pod kola i katastrofa gotowa.

U Karrin chlopaki z ekipy 'seek&destroy' rozpieprzaja chalupe, zrywajac sciany, podlogi i co tylko sie da. W salonie oprocz tradycyjnych mebli zauwazyc mozna rowniez: kibel, wanne i zlew. Czyli remont lazienki i wszystkiego, co peknieta rura spod lazienki zdolala zalac. A i sasiedzi z gory co nieco popuscili, wiec i sufit lazienkowy do wymiany. Karrin pakuje napredce manele i zawija sie na czasowa emigracje pod skrzydla mamy, z nadzieja ze wroci tu niebawem, cyt. 'for fuck sake..'

              

Zupelnie nie wiem, dlaczego siedze i pisze jakies pierdoly zamiast wziac dupe w garsc i poszukac sobie jakiejs normalnej pracy. Obecnej mam juz dosyc, bo albo mnie z niej wywalaja raz na tydzien, albo wrecz przeciwnie. Portfolio musze swieze sprodukowac, cv nowe zmajstrowac, a potem juz tylko pojsc na jakas cudowna akupunkture, zeby mi lenia z organizmu przepedzili, bo chyba to jest moim glownym problemem...

wtorek, 13 lutego 2007
wypisy :)

W ramach taniej rozrywki przegladam sobie ksiazeczke do nauki testow z zakresu 'Health & Safety', ktora to Swiety R. przytargal do domu, bo bedzie zdawal niebawem egzamin z zakresu bezpieczenstwa w pracy. Wpadlo mi w oko kilka hiciorow;), ktore postaram sie dokladnie przetlumaczyc. Dla przykladu:

-Zeby zapobiec pojawieniu sie szczurow w miejscu pracy nalezy (i tu mamy do wyboru jedna z ponizszych odpowiedzi):

a) kupic kilka pulapek na myszy i rozstawic je dookola

b) przyniesc duzego kota do miejsca pracy

c) nie zostawiac resztek jedzenia na wierzchu

Ja wybralabym oczywiscie odpowiedz b- czyli zakupic kota i prowadzac go na smyczy do roboty w celu pacyfikacji wszelkich gryzoni:)

-Ktos z pracownikow idzie podczas lunchu do pubu i wypija pare pint'ow piwa. Co potem powinien zrobic?

a) Wypic duzo mocnej kawy a nastepnie wrocic do pracy

b) Pozostac z dala od pracy przez reszte dnia

c) Pozostac z dala od pracy przez kolejna godzine a potem wrocic

d) Zjesc cos, odczekac 30 minut a nastepnie wrocic do pracy

Wydaje mi sie, ze polaczenie odpowiedzi a+d odniosloby zamierzony skutek wytrzezwienia, aczkolwiek chyba nie za bardzo ma sie to do 'heath & safety';)

-Toalety w twoim miejscu pracy sa zawsze brudne. Co powinienes zrobic?

a) Zignorowac problem, to przeciez normalne

b) Poinformowac kogos, kto jest za to odpowiedzialny i moze rozwiazac problem

c) Znalezc jakies srodki czyszczace i samemu sie tym zajac

d) Poszukac innej toalety w okolicy, na przyklad w pobliskiej kawiarni lub pubie

Wszystkie odpowiedzi sa na miejscu oprocz tej ostatniej- CHLOPAKI! APELUJE! nie przychodzcie do nas do pubu srac! Znajdzcie sobie kota lakomego na szczury oraz inne srodki czyszczace lub zapodajcie problemowi ignoranta, ale nie szukajcie w okolicznych pubach swiezych toalet, please! :)))

A Swietemu Robkowi zyczymy powodzenia na tescie! Jesli ktores z trudnych pytan trzeba jeszcze bedzie przeanalizowac to jestem do uslug:)

poniedziałek, 12 lutego 2007
Scigala mnie od tygodnia i w koncu dopadla. Grypa. Swiety Robek przywlokl cholerstwo, osmarkal domostwo i zarazil. Nos kwalifikuje mi sie do amputacji a i cala reszta tez do wymiany. Zadzwonilam dzis do pracy i wzielam pare dni wolnego. Czas na odpoczynek, czas na obejrzenie CSI Las Vegas, dwudziestu odcinkow pod rzad:)i czas na herbate z rudym wzmacniaczem pedzonym na myszach;) Ide chorowac.
piątek, 02 lutego 2007
margaryna

W supermarkecie wczoraj bylismy celem nabycia produktow mniej lub bardziej zbednych do zycia. Stanelam w kolejce po pizze (robia na miejscu od reki i klada co kto sobie zazyczy), wreczylam Swietemu Robkowi kartke z manualem i wyslalam 'na sklep', zeby odwalil czarna robote zakupowa. Wraca mi ta sierota po jakims czasie, wozek juz pelny, zagladam czy aby mleko do kawy mi kupil, czy niczego nie zapomnial, zerkam...cos sie swieci na czerwono...???ee? 'co to?'- pytam i..wygrzebuje ja z tego koszyka...margaryne z zalacznikiem- talerzykiem w ksztalcie serca. 'noo, dawali w promocji, a margaryne przeciez i tak trzeba bylo kupic, a z talerzyka mozesz sobie popielniczke na przyklad zrobic. To walentynki juz mam z glowy, nie?' Tak, prosze panstwa, otoz z okazji zblizajacych sie walentynek dostalam margaryne dietetyczna (caly kilogram):))

             

czwartek, 01 lutego 2007
bo Szczecin lezy nad Morzem Srodziemnym
Sen mialam dzis w nocy, taki co to sie go pamieta wyraznie. Chopin mi sie snil. Fryderyk Chopin, ale nie ten od fortepianu, tylko ten od zagli, na ktorym przydarzylo mi sie plywac swego czasu, sto lat temu. Z tym, ze we snie plywalam, nie na Chopinie, ktory sobie cumowal gdzies na Walach Chrobrego w Szczecinie (wszystko pamietam) ale na...drzwiach sobie plywalam...Szczecin poza tym polozony byl nad Morzem Srodziemnym, po ktorym ja, na tych drzwiach, po tych falach sobie dryfowalam, trzymajac w gorze prawa reke z fotoaparatem, aby go uchronic przed woda. Ja, drzwi i fotoaparat na srodku morza. I Chopin w oddali. Piekny sen, i morze takie lazurowe, i fale takie nie-za-duze-nie-za-male.