turystka na nieustających wakacjach
piątek, 13 lutego 2009
przegląd techniczny

 Człowiek się sypie na stare lata...Zaniepokojona upierdliwymi dolegliwościami udałam się na przegląd techniczny, ażeby odkryć przyczynę, w związku z czym otrzymałam milion skierowań i zleceń na wszelakie badania. Po wzorowym przejściu większości etapów przeglądu poleciałam odebrać ostatni brakujący puzzel- zdjęcie kręgosłupa. Zniesienie lordozy - przeczytałam na opisie i wpadłam w panikę - Dżizas, to brzmi conajmniej jak nazwa własna jakiejś dzikiej krainy, poza tym uporczywie kojarzy się ze sklerozą, czy ja będę umierać? - czarne myśli napłynęły i nie chciały mnie opuścić. O, radiolog nie dopisał, że ma pani kręgi szyjne poprzestawiane - dodała wesoło pani doktor i wyciągnęła z szafki książeczkę z obrazkami pouczającą jak należy siedzieć, stać, leżeć i wykonywać czynności. Przed oczami stanęły mi moje 3 poduszki na których śpię, biurko, które jest za niskie, parokilowy analogowy aparat z lampą, który zdobił mą szyję przez parę ładnych lat, a nawet pralka, którą kiedyś podniosłam do góry wraz z zawartością. Pani kręgosłup jest jak wieża z klocków wybudowana przez trzylatka – pani doktor zobrazowała sytuację – ale proszę się nie martwić, trzylatek też potrafi wybudować wieżę, z tym, że nie wiadomo kiedy się ona posypie – dodała na pocieszenie. Trzeba pójść do ortopedy, żeby ponastwiał to i owo. Poza tym nie należy zadzierać głowy do góry, spać na płaskim i uważać. Oj, mogłaby mi napisać w zaleceniach, że garów w domu nie wolno mi myć – przeszło mi przez myśl...

stary człowiek i może

Do ortopedy powlokłam się z duszą na ramieniu. A co jak mi ponastawia w drugą stronę? A jak mu się ręka omsknie i załatwi mnie na amen? W gabinecie ujrzałam dziadka, co mu emerytura już w oczy zagląda i się wystraszyłam. Jeny, czy on aby ma siłę ten dziadek? Czy on pamięta gdzie co jest, przecie anatomii to się uczył na studiach przed drugą wojną światową...Po 10 minutach odkryłam na własnej skórze, że dziadek owszem, ma siłę, jak mi grzebnął między kręgami, obrócił mi łepetynę o 360 stopni po czym próbował oddzielić rączyny od kadłubka to moje krzyki zapewne słyszeli pacjenci laryngologii 3 piętra niżej. A całkowitej demencji jeszcze chyba nie miał, bo wyszłam z gabinetu na własnych nogach. Jeszcze z 10 laserów mam przyjąć na kark i ma być git.