turystka na nieustających wakacjach
środa, 25 listopada 2009
fryzjer z pasją

Do długich włosów jakoś nigdy nie miałam cierpliwości, bo albo drastycznych zmian nagle mi się chciało, albo człowiek eksperymenty urządzał na głowie a potem maszynką zmuszony był interweniować i golić glacę na łyso, albo trafiał na fryzjera z konkretną wizją. Tym razem miało być inaczej. Będę zapuszczać włosy - postanowiłam. Dam sobie podciąć zniszczone końcówki i do lata będę już mogła warkocze kręcić. Pozostało pójść do fryzjera, żeby się tym profesjonalnie zajął. Trafiłam na fryzjerkę z pasją...

Pasją pani Elwiry jest cięcie. Jak się dorwała do nożyczek to nie potrafiła się opanować, z szaleńczym błyskiem w oku cięła, cięła, cięła..."Co tam pani tak szaleje pani Elwiro?" - zapytałam zaniepokojona, bo Elwira jak stanęła mi za plecami i odwróciła razem z krzesłem od lustra (żeby jej było wygodniej) tak nie chciała stamtąd wyjść. "Ja tu troszkę muszę podcieniować no i te końcówki, tak jak sie umówiłyśmy" - uspokoiła mnie. Chlast, chlast, chlast. "I grzywki odrobinę wytniemy, żeby się lepiej układało, dobrze?" - podleciała do przodu i zanim wydusiłam z siebie odpowiedź up.....a mi nad oczami jednym chlaśnięciem. "Bo ja mam wizję"- wytłumaczyła, likwidując jednocześnie to co zostało i jeszcze nadawało się do obcięcia. Następnie z bólem serca odłożyła narzędzie zbrodni zabierając się za końcową fazę (modelowanie), jednak po chwili uznawszy, że to nie to, złapała znowu za te nożyczki, aby poprawić efekt końcowy.

A efekt końcowy jest taki, że z włosów do ramion zostało mi po parę centrymetrów w każdą stronę (bez grzywki, bo ona jeszcze krótsza) Wyglądam jak za starych dobrych czasów w podstawówce, kiedy miałam fryzurę "od rondla". "Trochę jak średniowieczny bohater" - podsumował Święty Robek. "Założysz płaszczyk, koronę uroków, zbroję elfów, łuk, nabędziesz doświadczenia i możesz robić za bohatera w Heroes of Might and Magic"

Póki co poziom chaosu mam w stopniu mistrzowskim.

poniedziałek, 16 listopada 2009
skarb

Strych służy głównie do zagracania a nie na odwrót. Rzeczy, które tam magazynujemy w założeniu mają się kiedyś przydać (magiczne słowo) a prawda jest taka, że cała ich niezbędność polega na tym, że nie potrafimy się z nimi rozstać drastycznie, wywalając na śmietnik. Nigdy więcej tych gratów nie zobaczymy, chyba że...ktoś kiedyś przypadkiem je odkryje. Mój strych skrywa pudła z książkami, stare numery National Geographic, rudą perukę, powiększalnik, 3 kuwety, kilka par dżinsów, w które na pewno kiedyś się zmieszczę;), słoiki po ogórkach oraz wiele innych gadżetów niezbędnych do życia. Ostatnio przypadkiem odkryliśmy, że skrywa również coś innego... W najciemniejszym kącie stało wciśnięte zakurzone stare pudło, a w nim ukryty leżał skarb. Ucieszyłam się jak małe dziecko, bo bardzo lubię skarby wydłubywać z ciemnych zakamarków, rozbebeszyłam pudło i wyniosłam na światło dzienne - skarby dawnych mieszkańców, o których wiem tyle ile powiedziała mi zawartość pudła...