turystka na nieustających wakacjach
wtorek, 13 listopada 2012
Granada cz.9

GARŚĆ INFORMACJI MNIEJ LUB BARDZIEJ PRAKTYCZNYCH

transport

  • Malaga (z lotniska na dworzec autobusowy) – autobus linii A – bilet kupuje się u kierowcy - koszt: 2 EUR
  • Autobus Malaga – Granada – podróż trwa ok. 1.45 h - bilet kupuje się w kasie na dworcu - koszt ok.10 EUR
  • Granada – jednorazowy przejazd autobusem - 1.20 EUR
  • Dobrą opcją jest wypożyczenie samochodu w Maladze, jednak zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, bo po pierwsze: nie planowaliśmy dłuższej objazdówki tylko leniwy chillout w Granadzie, po drugie: zaparkować w centrum Granady i nie zbankrutować to wielka sztuka
  • Zakup biletu autobusowego na przejazd z Granady do Malagi nie zawsze gwarantuje, że pojedziemy akurat tym autobusem, na który kupiliśmy bilet :) Może się okazać, że kierowca autobusu oznajmi tobie, twojemu towarzyszowi podróży, niemieckiej parze turystów po 60-tce oraz dwumetrowemu Italiano w koszulce Black Sabbath, że oto niebawem przyjedzie inny autobus i to on jest wam przeznaczony, a jeśli nie przyjedzie to wtedy pan kierowca was przygarnie. Do tej pory nie wiem, o co chodziło, chyba nie o niechęć do turystów, ani do Black Sabbath ;)

przykładowe ceny na mieście

  • kawa – ok. 1.20 EUR
  • menu del dia – 8-15 EUR
  • tapa – ok. 2-3 EUR za jedną rundę
  • kebab – 4 EUR
  • słodkości z piekarni (np. ogromna buło-drożdżówa z czekoladą) – ok.70 centów

obserwacje całkiem subiektywne

  • W lokalnych wiadomościach jako tło muzyczne do newsa o ataku terrorystów leciała muza z Twin Peaksa :) Hiszpanie mają też swojego Krzyśka Ibisza w reklamie pod prysznicem (pod tym samym prysznicem!) a pogodynka podczas prezentacji prognozy pogody reklamuje bank i wcale nie kryptoreklamuje, tylko między fronty a opady bez zbędnych ceregieli wciska info o tym jak fajnie mieć kartę kredytową w banku takim a takim...
  • Czasem mam wrażenie, że Hiszpanie nie mówią, tylko rzucają zaklęcia
  • W ciemnych zaułkach calle Elvira można natknąć się na pana, który będzie zadawał dziwne pytania („Quieres un porn?" "Quieres marihuana?” :) Nie należy się lękać, on tylko pyta, a nie grozi
  • W sklepach z modą chińską (ale europejską z wyglądu) słuchają niemieckiego techno
  • Żeby zatrzymać na dłużej zapach kwitnących kwiatów pomarańczy należy pójść pod klasztor Jeronimo, zerwać kilka i zasuszyć w notesiku

winter is coming ;)

Mam plan na przyszły rok – Asturias, Cantabria, Kraj Basków. Jeśli fundusze na to pozwolą być może uda się zorganizować mały road trip. Zahaczyłam o Kastylię i Galicję w tych pięknych czasach gdy się brało tydzień wolnego w pracy a potem jeździło z koleżanką stopem po Hiszpanii i Portugalii przez prawie miesiąc, pozostał jednak mały niedosyt bo zobaczyłyśmy ledwie cząstkę tej północnej Hiszpanii. Był listopad, było nam zimno, deszcze padały na głowę, postanowiłyśmy więc ewakuować się z północy i pojechać na południe, tam gdzie na słońce można zawsze liczyć – do Andaluzji... (wychodzi na to, że wszystkie drogi wcale nie prowadzą do Rzymu)

niedziela, 11 listopada 2012
Granada cz.8

 O tym jak wykreować się na hipisa z Sacromonte

Po pierwsze – należy zaopatrzyć się w pantalony z krokiem w kostkach (rzecz obowiązkowa). Wszędzie na straganach mamili mnie tymi kolorowymi gaciami, aż uległam i kupiłam 2 pary. Dwie, bo po moim profesjonalnym targowaniu wyszło, że jedną dostałam prawie w gratisie. Przyznam się, że nie poszłam na całość i nie kupiłam takich ekstremalnych porów w krokiem w kostkach, wybrałam model z krokiem w kolanach, żeby po powrocie nie być wytykaną złymi palcyma na polskiej tradycyjnej, konserwatywnej ulicy co 5 sekund, tylko ewentualnie co 5 minut. Do osiągnięcia pożądanego imidżu przydałby mi się jeszcze pies a najlepiej dwa oraz prywatna jaskinia, lecz Święty nie chciał nawet słyszeć o takich drastycznych zmianach musiałam więc zapomnieć i o kojotach i o jaskini. Obwiesiłam się za to milionem brzęczących bransoletek po 4 euro za komplet i nabyłam gustowny kapelusz a'la Panama, za co Święty mnie znienawidził, bo cyt. „Wszystkie stare dziady w Granadzie w takich chodzą, damski byś sobie kupiła”.

Oraz o lokalnej modzie

c.d.n.