turystka na nieustających wakacjach
czwartek, 31 grudnia 2009
Sylwester z nutką klaustrofobii

Miesiąc temu ktoś poruszył temat Sylwestra. No bo przecież trzeba ustalić gdzie, co i jak. "Eeee, w tym roku bez sensu będzie, bo albo w ciąże pozachodzili, albo dzieci nowe porodzili, albo się wyprowadzają, we czwórkę tylko zostaniemy" - kolega podsumował ewentualną listę zainteresowanych. Pozostał wybór miejsca. "Jak tylko te kilka osób będzie, bo może jeszcze ktoś wpadnie to róbmy gdziekolwiek, może być i u nas" - wyjechałam z propozycją. Temat ucichł na dwa tygodnie po czym powrócił rykoszetem ze zdwojoną siłą. "Będziemy dojeżdżać na zmianę"- ogłosiła Agata-od-nowych-dzieci. Ucieszyliśmy się, że będzie nas więcej. "Co robicie w Sylwestra? Może wpadniecie do nas?" - zadzwoniła z zapytaniem Marlena-od-zachodzenia-w-ciążę. "Ciężko będzie, bo u nas w domu trwa jakaś organizacja, wpadnijcie do nas"- zaproponowałam. "Przyjedzie jeszcze moja koleżanka no i dwoje znajomych" - Rene przyniosła najnowsze informacje. "A poza tym bratu powiedziałam, bo się pytał, może też przyjdzie ze swoją dziewczyną" - dodała. Natomiast Święty Robek oznajmił, że kolega Michał też będzie obecny, a nawet przyjdzie z nową tajemniczą madmłazel. Cypek-od-wyprowadzania-się zadzwonił nagle z technicznymi zapytaniami, bo przecież on nigdzie nie wyjeżdża, też przyjdzie wraz ze swoją przyczyną wyprowadzki.

Dwa dni temu usiadłam i policzyłam na palcach, których mi zbrakło w obu rękach. Posłużywszy się dodatkowym liczydłem w postaci palców u nóg wyszło mi coś ponad 16 sztuk ludności. Hmmm...wszystko fajnie, tylko gdzie oni się pomieszczą? "Trzeba w jakiś sposób naturalny zwiększyć metraż, przecież nie wybijemy dziury przez ścianę do Mariana, żeby mieszkanie powiększyć" - napomniałam Świętego Robka. "Meble wyniesiemy, szwedzki stół na parapecie się zrobi i po krzyku" - Robek spojrzał na problem optymistycznie.

Przedwczoraj sąsiad też wyszedł z inicjatywą wspólnego Sylwestra. "Tańce możemy na strychu zrobić, palarnia będzie u nas, a jak sąsiadów spod siódemki włączymy w temat to i na klatce schodowej możemy nawet balować" - Marian wykazał się nieograniczoną wyobraźnią. "To my w takim razie przyjdziemy i weźmiemy ze sobą 3 koleżanki Lidki" - dodał i poszedł gotować czerwony barszcz. "To już zrób taki gar na 20 osób" - poprosiłam.

Jakby ktoś miał w życiu problem, jak upchnąć 20 osób w pokoju o wymiarach 5/3 m, to ja na wszelkie pytania i wątpliwości chętnie udzielę odpowiedzi i posłużę dobrą radą. Jutro. Bo jutro będę bogatsza o nowe doświadczenia:)

08:55, lacorsa
Link Komentarze (5) »