turystka na nieustających wakacjach
czwartek, 30 marca 2006
powietrze zwiazane gumka do wlosow
caly czas mam wrazenie, ze moje wlosy sa zwiazane i lapie sie na tym, ze trafiam w pustke chcac siegnac do gumki, zeby je rozpuscic. bo tam nic juz nie ma:) czesto tez podnosze reke, zeby poprawic wlosy:))) dziwne uczucie.
10:16, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 marca 2006
ogolilam glowe:)

Poszlo dosyc szybko i sprawnie. Najpierw byl pomysl (nie mylic z mysleniem:), potem ustawienie maszynki na 1 cm i poooooszlo! Kruczoczarne loki splynely po podlodze, zebrana publicznosc (sasiadka z corka) wznosila rece do gory, pokrzykiwala i popiskiwala "Omygodomygodomygod!!!" i tak oto po 20 minutach operacji maszynka pozbylam sie owlosienia i zostalam lysa (ale blondynka). Juz mi pani fryzjerka nie bedzie musiala pomagac pozbyc sie niechcialnego koloru na glowie, tym samym nie zarobi 50 funtow, ktore to przeznacze na gustowne nakrycia glowy, bo do roboty mnie z takim imidzem nie wpuszcza, wygladam jak recydywista, tudziez GI Jane z promocji w Tesco. Patrze w lustro i widze...obca osobe (pierwsze spojrzenie w lustro= oqrwajegomac...). Widze tez dobre punkty- koniec z czesaniem, ukladaniem fryzury, ktora i tak nigdy nie chciala byc taka jak chcialam ja widziec, koniec z suszarka do wlosow (glowa sie suszy sama w tempie zawrotnym:), koniec z grzebieniami, szczotkami, prostowalnicami i innymi wynalazkami. Ja juz tego nie potrzebuje. Free your mind, shave your head!!!

                         

09:29, lacorsa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 marca 2006
zamieszkac w Polsce
Jeszcze do niedawna mialam inne plany, chcialam sprobowac jeszcze raz. Zamieszkac w Polsce. Podjac kolejna probe. Bo to przeciez moj kraj, trzeba dac mu szanse, nie mozna byc przez cale zycie turysta. Obejrzalam sobie kilka dni temu glowne wydanie "Wiadomosci" i zmienilam zdanie. Ja juz nie chce tam wracac. Nie chce sie znowu denerwowac, byc niewolnikiem chorego systemu, plaszczyc sie przed stadem urzednikow i przed pania ze spozywczaka w ramach idei: "Klient- nasza opcja na rozladowanie stresu". Ten kraj niczego juz ode mnie nie chce i nie ma mi nic do zaoferowania.
14:02, lacorsa
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 marca 2006
roots bloody roots

Rzecz bedzie stanowic o wlosach. Od wczoraj chodzi za mna pomysl drastycznych zmian i gotowa jestem juz prawie na popelnienie nowej fryzury, takiej, ktora robi sie maszynka elektryczna, a nie nozyczkami. A wszystko przez to, ze pare miesiecy temu wymyslilam, iz chce byc brunetka choc przez chwile, nabylam wiec szampon koloryzujacy majacy na celu przeksztalcic mnie w czarna, tajemnicza lady. Popelniwszy owa przemiane, cieszylam sie nia przez kilka tygodni, dopoki spod kruczych kosmykow nie zaczely mi wystawac moje osobiste wlosow kolory...(taaa, czlowiek blondynstwa sie nie wyprze). Co jest?- pomyslalam- przeciez do tej pory to juz sie powinno zmyc, to szampon koloryzujacy przecie! I co sie okazalo? Ze blondynka (w nawiasie glupia) przed procesem przemiany byla zbyt leniwa, aby przeczytac napisy na pudelku od domniemanego szamponu koloryzujacego, na ktorym stalo jak wol, ze to farba jest!!! I fakt, ze podczas malowania smierdzialo w calej chalupie amoniakiem tez na blondynke (glupia) nie zadzialal. I teraz sytuacja przedstawia sie tak: na glowie jeden wielki burdel (barwy ziemi), odrosty swieca na odlegosc 5 kilometrow, pani fryzjerka powiedziala, ze powrot do naturalnych barw ona moze zalatwic, ale to proces trudny i dalece skomplikowany, wiec za 50 funtow moze sie uda, z szansa ,ze wlosy nie wyleca calkiem podczas owych eksperymentow. Wymyslilam wiec, ze zaoszczedze te 50 funtow sobie i stresu pani fryzjerce, zawezme maszynke do golenia, ustawiwszy uprzednio na 3 mm i pojade po glowie z rozmachem. Dylemat teraz mam- jechac ta maszynka czy nie jechac? Bo z drugiej strony, to nie wiem czy bede mogla wrocic do pracy z takim imidzem.

15:55, lacorsa
Link Komentarze (1) »
środa, 22 marca 2006
pies na deszczu

Pies na deszczu ma taki sam zapach jak patelnia ze spalonym olejem polana woda z kranu

15:28, lacorsa
Link Komentarze (3) »
ban on smoking

Mielismy dzis w pracy pseudo szkolenie na temat wchodzacego w niedziele nowego przepisu dotyczacego palenia w miejscach publicznych i zakladach pracy (co jest rownoznaczne, bo miejsce publiczne to zazwyczaj miejsce czyjejs pracy). I trzeba bylo podpisac papiren, ze wiemy co zrobic gdy ktos sie pomyli i niechcacy odpali faje w naszym miejscu pracy. To teraz juz jestem uswiadomiona i wiem. Najpierw takiego delikuenta nalezy kulturalnie uswiadomic nowym przepisem prawnym i wskazac mu drzwi wyjsciowe, aby zagasil ogien (albowiem zabronione bedzie posiadanie popielniczek w lokalach), jezeli chce powrocic i skonczyc swojego browara. Gdy potencjalny lamacz prawa bedzie sie opieral, nalezy zastosowac kulturalne grozby i perswazje prowadzace do zaniechania przez niego tego karygodnego posuniecia. Gdy i to nie pomoze a delikuent nadal bedzie produkowal dym, nalezy go wtedy potraktowac policja, wtedy chlopaki przyjada i obezwladnia bandyte. Gdy dym sie przerzedzi i afera przycichnie, wtedy w spokoju mozna sie udac tylnym wyjsciem do miejsca dla palacego personelu i zapalic papieroska.

13:42, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2006
cos sie konczy cos sie zaczyna
Zaczela sie wiosna (nawet tu). Skonczyl mi sie Twin Peaks, ogladniety juz caly. Dale Cooper tez sie skonczyl. I urlop mi sie skonczyl. I syrop od kaszlu (i tak wcale dziad nie pomogl).
13:45, lacorsa
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 marca 2006
ale tu sie pije ale

 Ale ale, tu pije sie ale! I Guinnessa tez. A Swiety Patryk jakby zapozyczony, co nie zaszkodzi, zeby i tu troszeczke poswietowano, aya??? Przeciez to prawie po sasiedzku. Z tej okazji rozmaite gadzety nam do pubu przywiezli i teraz mamy uniformy do pracy o takie:

   

Mis byl jedynym dostepnym modelem w okolicy;) Czuje, ze dzis sie kroi calkiem potezne ochlejstwo i to nawet nie ze wzgledu na swieto, ale na fakt, ze to ostatni weekend, w ktorym mozna palic w lokalach. Od 26 marca bedzie obowiazywal calkowity zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Ludzie sobie tego nie wyobrazaja na razie, moja wyobraznia rowniez tego nie ogarnia. Przyklad: nasz pub- wiekszosc ludzi tu przychodzacych do tzw. lokalni. Sa tu codziennie, obsiaduja bar dwa razy dziennie po kilka godzin: po poludniu, potem do domciu na obiadek i spowrotem na kilka lagerow wieczorkiem. Przychodza pogadac z kolegami, rozwiazac krzyzowke w "Heraldzie", napic sie piwka, zapalic przy tym...Rutyna. Przewaznie sa to starsi panowie, juz na emeryturze, codzienne wyjscie do pubu to dla nich taka sama rzecz jak zjedzenie posilku czy umycie zebow. Tak robia od lat i...czy beda nadal? Wiekszosc z nich to osoby palace. Mowia, ze nie wiedza co z tym zrobia. Rzucic palenie? Moze jedna osoba na 50 to zrobi, a co z reszta? Zostana w domu?

13:59, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 marca 2006
zapalenie zwiazane z paleniem

Wczytalam sie w madre serwisy medyczne, aby znalezc cudowny sposob zwalczenie moich dolegliwosci, bo dosyc mam juz siedzenia na dupie i poszlabym w koncu swiat poogladac na zywo. No i oni tam wszyscy pisza, ze cudownym srodkiem na walke z zapaleniem oskrzeli jest:

a) wyeliminowanie dymu papierosowego z pomieszczenia, w ktorym sie przebywa

b) zaprzestanie palenia, jesli sie jest palaczem

Najgorsze jest to, ze pewnie maja racje. Punkt pierwszy wykonany, eliminacja dymu przeprowadzona, wywietrzylam sobie centrum dowodzenia. Z drugim punktem bedzie gorzej, bo rownie dobrze sama siebie moge od razu wyeliminowac, ja bez papierosa= katastrofa. Ale przynajmniej sprobuje tak dlugo wytrzymac ile sie da. Zaraz po tym jak skoncze tego, co go w tej chwili odpalilam.

Wracam ogladac Miasteczko Twin Peaks, Diane, jest 12.02, od tej chwili nie pale dotad az nie wytrzymam

13:04, lacorsa
Link Komentarze (3) »
środa, 15 marca 2006
damn good coffee

Diane, jest godzina 10.55(...) 

Co robi chory czlowiek w samotnosci, ktoremu sie oskrzela zapalily (i nie chca sie odetkac)? Oglada 30 odcinkow serialu Twin Peaks na raz (w sumie nie na raz tylko po kolei i tyle na ile daje rade). Pamietam ten serial z dziecinstwa i tak mnie jakos naszlo ostatnio na powtorke z rozrywki (aczkolwiek za dzieciaka serial dla mnie absolutnie rozrywkowy nie byl tylko przerazajacy) wiec wystaralam sie o zdobycie calych dwoch serii:)

THIS IS A DAMN GOOD COFFEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

12:19, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 marca 2006
klatwa marcowa

Marzec- znienawidzony przeze mnie miesiac. Zaloze sie, ze 600 lat temu ktos rzucil na mnie klatwe, ze w miesiacu marcu bede miala przejebane. No i oto ja- odziana w grube gacie, potrojna bluze, z termoforem na piersi, obwiazana szalikiem i z zapaleniem oskrzeli. Wpieprzam antybiotyk, az mi sie uszy trzesa i mam swiadomosc, ze conajmniej tydzien wyjety bedzie z zyciorysu, a zdzialac moge tyle co przeszwedac sie wokol swojego kwadrata i moze drzemnac sie w dzien, bo nocami oprocz napadow nieustajacego kaszlu atakuje mnie insomnia (a moze to pierwsze jest przyczyna drugiego). Do duuupy z takimi klimatami. Malo? Ok- dokladnie rok temu obudzilam sie z zapuchnieta geba, spojrzalam w lustro i natychmiast od niego sie odwrocilam, albowiem wygladalam jak niedorobiona krzyzowka psa moich znajomych (co z natury jest bokserem) i swini (rasa wschodnioeuropejska). Wystraszywszy sie owych widokow w lustrze, zadzwonilam do mamy, bo cos mi juz w glowie switalo, a mama na pytanie dnia odpowiedziala: Nie, dziecko, ty nigdy nie mialas swinki w dziecinstwie. Lekarzyna potwierdzil i tak oto spedzilam kawalek marca ubieglego roku chorujac na dzieciece zawirusowania, a wygladalam przy tym przeuroczo. Zasrany marzec.

Oddalajac sie tematem od tych drastycznych chwil zapodam najswiezszego niusa: otoz SNIEG SPADL. Nic w tym dziwnego, gdyby nie to, ze to pierwszy prawdziwy snieg w tym roku tutaj.

Wszyscy poglupieli, dzieciaki powyciagaly na swiatlo dzienne nieprzydatne dotad sanki i jazda. A mnie az skreca, ze musze siedziec w domu i sie "wygrzewac". Co niektorzy dalej maja w dupie fakt, iz zima nastala i ganiaja po dworze w koszulkach z krotkimi, na przyklad moj sasiad z naprzeciwka:

Dzikusy:)

Relacje z kraju kwitnacej whisky nadawalam ja, smierdzaca czosnkiem i gorzala (od nacierania po piersiach). stay tuned

12:47, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2006
cztery rzeczy

Mialam dzis do wykonania cztery rzeczy: zjesc owoce, ktore sie maja ku koncowi, oprawic zdjecia porzadnie, bo wygladaja jak z psa dupy, powiesic zaslonki w sypialni, bo bez nich jest Big Brother i mozna zostac przyobserwowanym przez turystow oraz powywalac niepotrzebna muze z komputera.

Otoz zjadlam jedno kiwi:) Mnie nie mozna zawalac nadmierna iloscia pracy, bo sie nie potrafie skoncentrowac

17:21, lacorsa
Link Komentarze (1) »
Rzecz o ruszeniu dupy

Moje obserwacje przezokienne kazaly mi przypuszczac, ze zimno jest jak cholera, a jest cieplo. Ruszywszy dupe z bunkra odkrylam prawde pogodowa. Wybralam sie dzis na wycieczke w poszukiwaniu przyrzadow do salatki do warzywniaka na drugim koncu wsi i tyle rzeczy odkrylam po drodze, ze ho ho...Po pierwsze- kwitna wszedzie jakies kwiatencje, krokusy rozroznilam i takie zolte bebisniegi czy jak im tam. U ludzi na ogrodkach zonkili od cholery (przeszlo mi przez mysl nazrywanie tego dobrobytu w ramach dnia kobiet, w razie , gdyby sie okazalo, ze kwiata ci ja dzis nie dostane z powodu zaniedbania albo innych skleroz; asekuracja taka..) Po drugie: kosciol jest na sprzedaz i nikt go nie chce kupic. To nawet kosciol nie jest, tylko tak wyglada, a w takim to by sie mieszkalo jak w bajce, rowerem mozna po salunach jezdzic, dziwne, ze nikt go nie chce kupic. Ja bym kupila. Po trzecie: dostalam zadyszki po pokonaniu dystansu stad do spozywczaka (tam po drodze tak gora jest, ktora trzeba sforsowac), u mienja cienko z kondycja, byc moze racje ma ten pan co chce mi kupic miesieczny karnet na basen i silownie. To nawet nie jest glupi pomysl biorac pod uwage przyszle korzysci z tym zwiazane, ale..ale! Po pierwsze(..) jestem leniem. Po drugie- nie wyobrazam sobie wlasnej osoby odzianej w lajkrowane majtki z napisem "puma" dreptajacej w miejscu przez pol godziny, albo po czyms co udaje schody. Albo schody albo nie-schody, nie ma niby-schodow, nie? Ja lubie nawet chodzic, ale gdzies, a nie na niby po czyms co spierdala spod nog. Co do basenu to ja wole sie kapac w warunkach naturalnych, zeby balwany atakowaly i mozna bylo przez nie poskakac, najlepiej w Oceanie Atlantyckim, a z tego co wiem na basenie krytym takich warunkow nie zapewniaja. Po trzecie- patrz punkt pierwszy z drugiej serii punktacyjnej czyli: jestem leniem:) Po czwarte: jezeli dluzej w tym kraju pozostane to ani baseny ani zadne nawet fitnessy mi nie pomoga, bo dalej bede wpierdalac fisz end czips- the naszional disz i inne wynalazki mi tu dostepne i po niedlugim czasie bede wygladac jak wiekszosc kobiet w tym kraju, czy tez jak krowa marki "Highlander".

Poza tym warzywniak byl zamkniety, kiedy juz tam dotarlam. Pani zrobila sobie sjeste w srodku dnia i poszla w pizdu away (i nawet kartki nie zostawila, ze ZARAZ WRACAM)

15:56, lacorsa
Link Komentarze (2) »
piątek, 03 marca 2006
zespol czegos

Bo ze mna to jest tak...Od histerii po euforie, od zaangazowania po olewactwo, od planu do drastycznej zmiany planow. A najgorzej , ze w tym wszystkim nie ma srodka. Bo dla mnie wszystko jest albo czarne albo biale i albo jest albo nie ma. I potrafie bez zmruzenia okiem rzucic wszystko w pizdu, chociaz jeszcze 5 minut wczesniej bylo to dla mnie najwazniejsze na swiecie, po czym zajac sie czyms kompletnie innym, z kosmosu. Czy to moze ADHD? Czy jakis inny zespol?

13:11, lacorsa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 marca 2006
studio- reaktywacja

Slonce zaswiecilo i jakis rozruch sie w koncu zaczal. Podstawowy moj problem: Jak zorganizowac studio fotograficzne na trzech metrach kwadratowych, tak, zeby jeszcze pozostalo z pol metra do zycia (bo to tzw. living-room jest tym miejscem przeznaczonym) Biegam wiec po miescie i grzebie w ichniejszych ciuchlandach, azeby jakies gustowne tlo wygrzebac, najlepiej przescieradlo o rozmiarze triple king size, ktore o ile wiem nie istnieja, bo takich duzych lozek to nawet krolowa angielska nie ma u siebie w domku. W tym miejscu nachodzi mnie nostalgia i przypominaja mi sie stare czasy, kiedy to zorganizowalam swoje pierwsze studio foto, w duzym pokoju, z halogenami ogrodowymi przymocowanymi linka lewoskretna do statywow:) i gustownym parasolem oblepionym folia do pieczenia (ktory to sie rozpierdolil po pierwszej sesji zdjeciowej), a takze suszarka do wlosow (do rozwiewania wlosow modelce). Na scianach wisialy rozmaite przescieradla, swiatlo punktowe zrobione bylo z kartonu i lampki nocnej, a w sypialni okna szczelnie zatkane czarnym papierem, bo to ciemnia byla (dodam, ze kuwety w ciemni wcale nie pochodzily ze sklepu fotograficznego, a z zoologicznego- takie do srania dla kotow). I czlowiek chodzil caly dumny i szczesliwy i myslal, ze jest conajmniej Edwardem Hartwigiem:)

16:46, lacorsa
Link Komentarze (2) »