turystka na nieustających wakacjach
piątek, 21 marca 2008
śmierdzący świat
To całe rzucanie palenia to jakiś zabobon jest! Wcale się nie czuję specjalnie rześko, świeżo i zdrowo. A węch mam jak baba w ciąży- odkrywam, że ludzie śmierdzą, jedzenie śmierdzi, świat śmierdzi. Potrafię bezbłędnie odgadnąć, że pani w kolejce do kasy, co stoi za mną, jadła dziś na śniadanie kiełbasę czosnkową oraz określić precyzyjnie, co na obiad dziś gotuje sąsiadka piętro niżej. Psychicznie- jeszcze gorzej- awantura we mnie drzemie... I wybucha 500 razy na dzień. Święty Robek niedługo sam mi paczkę papierosów kupi. Przy życiu trzymają mnie tylko "Heroesi".
poniedziałek, 17 marca 2008
follow the white rabbit

Niebieska piguła skonsumowana. Panowie w ciemnych okularach jeszcze do mnie nie strzelają;) ale za to zamiast wron widzę na drzewach koty.

            

czwartek, 13 marca 2008
królik doświadczalny

Testuję na sobie jakieś kosmiczne prochy, mające na celu odzwyczajenie mnie od palenia. Nie wiem, czy mnie odzwyczają, póki co mi obrzydzają fajki i z samego obrzydzenia pewnie w końcu rzucę, chyba, że się przedtem wykończę, bo lista skutków ubocznych podczas przyjmowania tego wynalazku jest dłuższa niż rolka papieru toaletowego. U siebie do tej pory zauważyłam: psychodeliczne sny, zawirowania w łepetynie, lęk przed kasjerką w "Ruchałce", agresję do żywych i martwych stworzeń oraz ogólnego zajoba. Nawet literek porządnie nie widzę.

A to dopiero początek, bo w drugiej fazie zaczynam przyjmować jakąś magiczną niebieską pigułę ze zdwojonym pierdolnięciem. Matrix, panie..

Jak zacznę toczyć pianę z pyska, albo widzieć dookoła siebie ludzi w czarnych płaszczach i ciemnych okularach to odstawiam ten cudowny medykament.

wtorek, 11 marca 2008

Ostatnio czuję się, jak Bruce Willis w "Szóstym zmyśle"