turystka na nieustających wakacjach
piątek, 27 marca 2009
historia oręża
Włączam ja z rana kanał Discovery i słyszę tekst "ładowanie broni od tylca". Dodam, że usłyszałam Broni, a nie broni:)
środa, 25 marca 2009

                   Wiosna wiosna, wiosna ach to ty?

         

         

sobota, 21 marca 2009
bądź kreatywna na wiosnę...
Powinno się chować przede mną ostre przedmioty. Wczoraj w przypływie twórczego folkloru postanowiłam zmienić swój image używając ku temu nożyczek do papieru. Najpierw obcięłam sobie grzywkę, a następnie podcięłam końcówki tam gdzie dosięgłam, a tam gdzie nie to nie. Po wstępnych oględzinach postanowiłam poprawić asymetrię, która niechcący wyszła, więc "podrównałam" jeszcze bardziej. Po całym przedsięwzięciu dotarła do mnie okrutna prawda - nie mam smykałki do fryzjerstwa. Wyglądam jak skrzyżowanie Piotra Rubika z czeskim metalem i Crystal Carrington z serialu Dynastia. Jakieś pozytywy? Tak - mam gustowny beret na wiosnę, którego nie zawaham się zastosować w obecnej sytuacji. A niby mam wyobraźnię...
piątek, 13 marca 2009
podprogi spożywcze
 

Przysypiam snem niedźwiedzim wyglądając przez okno za wiosną. Nawet bloga się nie chce pisać. Wprawdzie sąsiad stara się przełamać zimowy marazm organizując proszone wieczorki z zielonymi drinkami, ale zieleń trawy i drzew to nie to samo co zieleń podejrzanych płynów w szklance. Skoro już przy produktach spożywczych jestem to zapodam historię wczorajszej obiadokolacji. Będzie o tym jak złapałam podproga z telewizji. Oglądałam niedawno jakis film. Francuski. Tytułu wprawdzie nie pamiętam, ale wstrząsnął mną motyw przewodni- co się stało z kuskusem? W skrócie - jeden pan po ciężkich trudach i walkach z biurokracją otworzył restaurację w porcie, której specjalnością lokalu miało być popisowe danie jego byłej żony - kuskus z warzywami. W dzień otwarcia przybyli ważni goście, lokal pękał w szwach, cała rodzina zebrała się, by pomóc temu panu w przygotowaniach i obsłudze. Wszyscy czekali na hit wieczoru - legendarny kuskus. Ex żona nagotowała michy, synowie pojechali odebrać od niej gary z jedzeniem i przywieźli wszystko do restauracji. A potem laski w kuchni się kapnęły, że wszystko jest oprócz garnka z kuskusem. Wszyscy pobiegli sprawdzić, czy owy gar nie został w samochodzie, ale samochodu już nie było, bo jeden z synalków pojechał w cholerę razem z tym garem w bagażniku, nieświadom tego faktu i żeby skomplikować sytuację wyłączył komórę. I szlag wszystko trafił, goście źli, pan załamany pojechał motorynką szukać tego kuskusa po mieście, a kelnerki usiłowały spić gości bimbrem, żeby rozluźnić atmosferę. No i tak do końca filmu czekałam kiedy tą kaszę odnajdą, film się skończył, sytuacja się nie zmieniła, a ja złapałam podproga i wyprodukowałam wczoraj na obiad kuskus z warzywami i rybą. Święty Robek zerkając do gara zorientował się co jest grane, skrzywił i podsumował: A NIE MOGŁAŚ FILMU O KEBABACH OBEJRZEĆ?