turystka na nieustających wakacjach
środa, 29 czerwca 2005
unplugged
Odcieli internet, odcieli telefon...czyli jestem odcieta od swiata. Nie wiadomo na jak dlugo. Nadaje ze starej biblioteki na wsi, ktora juz nie jest biblioteka, ale z internetu mozna goscinnie skorzystac. Trzeba sie przy tym bardzo streszczac, bo internet zamykaja po dwoch godzinach, azeby otworzyc go spowrotem w godzinach wieczornych - tez na dwie godziny. Najgorsze sa poranki, kawa juz nie smakuje tak samo bez wirtualnej 'prasowki', czlowiek sie szweda i nie za bardzo ma co ze soba zrobic. addiction?
11:44, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 czerwca 2005

Miejscowi twierdza, ze doroczny 'cow show' to tylko kolejny pretekst do uponiewierania sie w morzu samogonu przyniesionego przez wlascicieli prezentowanych na wystawie zwierzat. Nie doswiadczylam, niestety, czasu zbraklo na sledzenie dalszych losow wystawy, wybrawszy sie na krotkie dwie godzinki. W calej swej glupocie polecialam w skapych klapeczkach, nie przewidujac ile przeszkod na mnie czyha, walonki bylyby bardziej na miejscu. Warunki pracy nie byly sprzyjajace, zarowno zaminowane pole jak i awersja krow do sesji zdjeciowych nie polepszaly sytuacji. Urocze bydelko usilowalo mnie kopnac w tylek, za kazdym razem, gdy podchodzilam, aby zrobic 'close up', a konie poodwracaly sie do mnie dupami i widzialam glownie ich zestrojone w kokardki ogony.

cielunek

konskie dupska

krowina mleczna

milczenie owiec

sektor owieczek

niektorzy bardzo chcieli, zeby ich pupile znalezli sie na zdjeciach, jeden pan prawie lepek ukrecil swojemu pieskowi, zeby sie do mnie mordka odwrocil...

sobota, 18 czerwca 2005
zmiana rol w strefie pakistanskiej
Najwyrazniej pakistanczycy zwatpili w moje zdolnosci lingwistyczne, uznawszy, ze nie dane mi jest wykucie ichniejszego menu na blache, zostalam bowiem zdegradowana z pozycji kelnerki do pozycji barmana (a moze to awans byl?). I bardzo dobrze, bo zza baru ciekawiej swiat wyglada, no i nie trzeba nalepiac sztucznego usmiechu a' la client nas pan, ktora to czynnosc byla dla mnie najbardziej uciazliwa i najtrudniejsza do wykonania. Aktorka za mnie kiepska i nie potrafie szczerzyc sie do obcych ludzi, udajac, ze sa moimi najlepszymi przyjaciolmi. No, ale od tego sa kelnerki, a to juz nie moja dzialka. uff
10:31, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 czerwca 2005
emergency i krowski exhibicion

Skutkiem ubocznym mieszkania na przeciwko miejsca zatrudnienia sa czeste naloty pana szefa, o roznych porach dnia i nocy, skomlacego pod drzwiami, ze wlasnie ktos zachorowal, zapil, zaniemogl(...) i czy moge ja przyjsc za 5 minut do pracy. Bo to pub jest, ale nie ten u pakistanskich fundamentalistow, tylko jeszcze inny, przyjazny ludziom, wsiowy, stuletni i robiacy za moj widok z okna.

I otoz to. Ja widze ich, oni widza mnie, gdy jakakolwiek czastka personelu nie pojawi sie w pracy, wtedy leci sie po mnie, zeby uzupelnic luki w sile roboczej. Takie EMERGENCY jestem. Na dwoch lapach i bez koguta na dachu. Zazwyczaj niestety pan szef przychodzi skamlac pod me drzwi w najbardziej nieodpowiednich momentach tzn. gdy jestem silnie niedysponowana, czyli po imieninach, ew. na ciezkim kacu (co zreszta jest rownoznaczne), czy tez w innych chwilach slabosci. Zlosliwosc losu taka.

Z wydarzen spoleczno - okolicznosciowych to w naszej wiosce odbedzie sie jutro wystawa krow (!!!) na polu 2 mile na zachod od glownej drogi, na ktora zamierzam sie wybrac. Miejscowosc cierpi na niedobor kulturaliow, nawet kina tutaj nie ma, wiec taka wystawa to juz ogromny event jest, nie przepuszcze takiej okazji;)

13:55, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 czerwca 2005
KARPIA ZJEM

Nie mam w domu kalendarza, bo mi nie potrzebny. Przyszlosc mnie slabo interesuje, karpia zjem czy inne takie carpe diem, a moze panta rei. A tu zaskoczenie. Bo ja dzis mam imieniny, z internetu sie dowiedziawszy. W ramach prezentu przyatakowalo mnie jakies lumbago i barkiem ruszyc nie moge.

i jak tu szukac pozytywow w negatywach?

14:10, lacorsa
Link Dodaj komentarz »

etam, nie zgadzam sie.

Nie zgadzam sie na to, zeby czwarty dzien z kolei padal deszcz, zeby nie bylo zadnych widokow ni nadziei na chocby malenki przeblysk swiatla slonecznego. Nie zgadzam sie i nie chce mi sie spedzac dzisiejszego dnia...

Co mozna robic w takie dni? Mozna zrobic przemeblowanie, po czym okaze sie, ze wystajace z komputera klebowisko kabli nie pasuje do niczego i nastepnie mozna rozkminiac ta zagadke przez kolejne godziny. Mozna pojechac do "miasta" w celu zakupienia niezbednych rzeczy, po czym z siatki wyciagnac  rekawice bokserskie, niepotrzebne, ale za to kupione za bezcen (a zreszta moze sie przydadza:), ewentualnie wietnamski album na zdjecia, okrutnie poobijany i odrapany, ale za to w lakierowanej oprawie, ktora kiedys musiala byc piekna (nikt go nie chcial kupic wiec ja musialam).

Ja wiem, ze mozna tez zrobic wiele rzeczy pozyteczniejszych niz powyzsze, ale komu by sie chcialo? w taki dzien, he?

12:36, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2005
przeznaczenie

Nie ma takiego lenia na swiecie, ktory bylby w stanie przebic mnie lenistwem swym. Bo to ja - len - na kanapie caly dzien, czy innym tapczanie, w kazdym badz razie z mysla o mnie to napisano. Ewentualnie sie przeszwedam tu i tam, zeby sobie spedzic czas. Az strach bierze, jakim cudem ja jeszcze funkcjonuje w spoleczenstwie. Gwiazda sie powinnam urodzic, albo chociaz w obrzydliwie bogatej rodzinie. Tak, zebym nie musiala sie zadna praca parac, ani przejmowac brzeczaca moneta - czy ona jest czy jej nie ma. Powinnam dostac do raczki Nikona F5 (ew. F4), 150 pudelek z negatywami i 4 walizki pieniazka (najlepiej w funtach brytyjskich) i zostac wygnana z tym calym dobrobytem w swiat. Oto moje przeznaczenie.

czekam na ofiarodawcow

p.s: jeszcze jakies szklo do tej F - piatki by sie przydalo

14:07, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 czerwca 2005
nowe doswiadczenia
Ja nie wiem, jakim cudem, ale pierwszy dzien w nowej pracy zostal przetrwany. Nie dokonalam wiekszych zniszczen, poza proba podpalenia wlasnego rekawa od koszuli i nie doznalam zadnych uszczerbkow na zdrowiu, poza kilkoma odciskami na stopach powstalych na skutek paradowania w nowych cizemkach zakupionych specjalnie na ta okazje. Na szczescie przydzielono mi role mniej skomplikowana, polegajaca na donoszeniu drinksow, wiec ominela mnie chwilowo nauka skomplikowanego nazewnictwa potraw w nieznanym mi jezyku, aczkolwiek wypatrzylam w menu tajemnicze jedzonko o nazwie kama sutra, wiec tak bardzo sie jednak nie mylilam...
10:29, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 czerwca 2005
wypatrzone obiektywem - LILIAS DAY

 

 

kamasutra
Uwaga. Od jutra bede pracowac w pakistansko - indyjskim ristorancie, robiac z siebie przyglupa w czarnych spodenkach w kant i bialej koszulinie a' la wczesny Morrison. Przeraza mnie najbardziej nazewnictwo potraw w ichniejszym menu, bo jezyk hindu jest dosc skomplikowany dla osob, ktore pojec o nim maja zawezony do slowa kamasutra. Aczkolwiek podejrzewam, ze takiej potrawy w menu nie posiadaja. Zobaczymy. Pieniazek trzeba zarabiac, bo wizja nowego fotoaparatu w oddali sie tli. Lece obuwie kosciolowe kupowac, bo cizemki musza byc kryte, czarne i eleganckie, niestety zapastowanie adidasow nie wchodzi w gre...
12:57, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 czerwca 2005
krowa na mapie swiata
12:23, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 czerwca 2005
fala upalow
Widze, ze fala upalow nas znowu ogarnia. Fala upalow w Szkocji okreslamy dzien, podczas ktorego temperatura przekroczyla 15 stopni a siega nawet 20-stu. Gdy taka pogoda przeciagnie sie przez nastepny dzien, lub kilka nastepnych ( ale nie wiecej niz 4 ), wtedy miejscowi nazywaja taka sytuacje LATEM, o czym dowiedzielismy sie, gdy ono juz minelo.
16:40, lacorsa
Link Komentarze (4) »
lilias day

Robie dwa kroki, dlugie jak dwa dni wstecz.

Lilias Day Celebrations - najwieksze lokalne swieto, obchodzone tu z wielka pompa, w organizacje imprezy zaangazowana cala wies, chalupy zestrojone kolorowymi bibulami jak remizy na wesele, ludnosc podekscytowana, krzeselka wystawione pod domkami, albowiem parada rozpoczynajaca obchody szla bedzie przez cala wies, trzeba wiec zajac sobie dobre miejscowki obserwacyjne. No i sru, zaczelo sie. Dla nas - egzotyka - kapele z dudziazami, baronessy, sokolnicy, druidzi, panowie poubierani w kilty no i wszechobecna muzyka. Jak japonski turysta nie odejmowalam oka od wizjera w fotoaparacie, negatywy konczyly sie jeden po drugim, a tu caly czas sie dzialo, oj dzialo...Sobowtor Micka Jaggera grajacy na dudach, baronessa o fizjonomii slynnej Kamilli 30 lat pozniej ( rottweiller roolez ), gromada cheerleederek podskakujacych z wysilkiem, trzesaca oponami wyplywajacymi spod obcislych ubranek ( UK cierpi na masowa otylosc ), DJ w kilcie na wieczornej dyskotece w pubie i wiele wiele wiecej atrakcji wizualno - odsluchowych, do ktorych slow brakuje, wiec opisane nie zostana. Fotoreportaz zostanie zamieszczony za dni kilka, pod warunkiem, ze mi negatywow w zakladzie znowu nie spier....

13:14, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 czerwca 2005
dzien smietnikowy

Dzis "dzien smietnikowy" w naszej wiosce, jak w kazdy czwartek. Cala spolecznosc wystawia na ulice odpad przezytego tygodnia i czeka, az sluzby komunalne zabiora wstydliwe resztki. Popoludniem, kazdy pcha swoj kubelek wyposazony w koleczka na tyly domku (tyly zwane szumnie "patiem"). Nie polecam, gdy jest zimno, albowiem zawiac moze w przeciagu.

i nic sie nie dzieje poza tym, bo to smutne miasteczko jest

10:18, lacorsa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2