turystka na nieustających wakacjach
środa, 25 czerwca 2008

Mój mąż właśnie poszedł na zebranie spółdzielni mieszkaniowej, do której nie jest zapisany, aby walczyć o miejsce parkingowe na podwórku dla naszego samochodu, którego jeszcze nie mamy. Oto jak nadajemy się do funkcjonowania w społeczeństwie:-)

poniedziałek, 23 czerwca 2008
ropa naftowa

Jak ciężko żyć z umysłem ścisłym w jednym domu...

Już się zdążyłam przyzwyczaić do Święto- Robkowego zboczenia, które podświadomie każe mu zagłębiać się w tajniki składników potrzebnych do uzyskania polędwicy sopockiej bądź mydła. Z cierpliwością czekam w sklepie podczas gdy on analizuje denko od masła, tropi zawartość mięsa wieprzowego w kiełbasie lub oleju w żółtym serze. "Przed Świętym Robkiem" świat był mało skomplikowany i prosty w odbiorze. Ser był serem, szynka była szynką a szampon do włosów był szamponem do włosów...Przez niego już sama przy półce z kiełbasą urządzam sobie czytelnię i mam uraz do Discovery (gówno mnie obchodzi jak się robi silnik do Mustanga czy kij golfowy)

Balsam mi się kończy!- krzyczę z łazienki- przypomnij mi żeby kupić

-  Ceny takich produktów będą szły w górę, bo ropa naftowa drożeje-  Święty Robek zapodał mi info...i szlag trafił moją nadzieję na cudotwórczą moc wszelakich ceramidów, kolagenów, naturalnych minerałów i innych magicznych olejków. Wyszło, że codzień uporczywie wsmarowywuję w siebie ropę naftową:(

wtorek, 17 czerwca 2008
stały fragment gry

Mieszkam w obrębie Kibicowego Trójkąta Bermudzkiego: sportowe puby obok polibudy- sklep całodobowy- ogródki z telewizorami na deptaku. Po każdym meczu reprezentacji polskiej trasę tą przemierzają pielgrzymki z okrzykiem na ustach. Po każdym meczu nie ma spania przy otwartym oknie, bo można ogłuchnąć od gorzkich żali wyśpiewywanych przez zranionych kibiców. Przekaz jest prosty, zawiera tylko dwie informacje- po pierwsze- kto jest chujem a kto nie, po drugie, że nic się nie stało. "Po Niemcach" z owych gorzkich żali dowiedziałam się, że niefajny jest Podolski i cała rodzina jego (nie zrozumiałam motywu z rodziną, przecież ciocia z wujkiem nie strzelili nam bramki) I nic się nie stało. Po meczu z Austrią całe miasto śpiewało, że niefajny jest sędzia i rodzina jego (no przecież żona nie kazała mu gwizdać karnego?) I nic się nie stało. Wczoraj była cisza...Wnioskuję, że tym razem nie wiadomo, kto był chujem dnia, a śpiewanie, że "nic się nie stało" również nie byłoby na miejscu.

Poza tym myślę, iż powinno się rozpocząć proces beatyfikacyjny Artka Boruca

niedziela, 08 czerwca 2008
ukryte pragnienia

                 

                             Leo...łaaaj???

Noc kultury. Lublin

        

 Normalnie mam zakwasy. Niby Lublin niewielki, ale po całonocnej szwędaczce po mieście czuję dziś, że w nogi mi poszło jak nic. A zaczęliśmy dosyć wcześnie, żeby zerknąć jeszcze za dnia tu i ówdzie...

       

Dla niezorientowanych tylko napiszę, że wczoraj w Lublinie odbyła sie druga edycja tzw. Nocy Kultury. W skrócie wygląda to tak, że można wejść za friko prawie wszędzie, a miasto jest zdominowane przez wszelkiej maści artystów, którzy wykorzystują każdy wolny kąt, żeby ową sztukę uprawiać w tę noc (rozmaite zaułki, bramy, place, trawniki a nawet miejski szalet). Się gra, się śpiewa, maluje, tańczy, tapla w fontannie i biega w piwem w kieszeni po Urzędzie Stanu Cywilnego o 2 w nocy, chowając się po zabytkowych skrzyniach, lub odstawia sesję zdjęciową na środku Grodzkiej przy uciesze tłumu ludzi...

        

rynsztok na Krakowskim Przedmieściu obrodził soczystą trawką...

        

                             Litewski Plac baj najt

         

na Bramie Krakowskiej udało mi się na chwilę odemknąć okno

                  

              a na Grodzkiej Bramie siedział pan, śpiewał i grał

        

             na Placu Zamkowym kręcili chyba "Zombie 3"

        

          podejrzani kolesie kręcili się koło Teatru Andersena

         

         Na Królewskiej grali aż miło Paolo Conti & Mr Menicre

        

              Spektakl Tańca Ognia- grupa Ignis

        

       

           w Zaułku Hartwigów duchy wskakiwały w kadr

        

                o transport do domu też nie było trudno

środa, 04 czerwca 2008
panic room

          

Burdel na kółkach. W Lublinie poszła plota, że wybuchła elektrownia u naszych wschodnich sąsiadów i w związku z tym zawisła nad nami radioaktywna chmura. Mężowina zadzwonił z pracy, żeby mnie ostrzec. "Pozamykaj okna, włącz telewizor i zabunkruj się w domu. Nigdzie nie wychodź". Otumaniona jeszcze, bo wyrwana ze snu zrobiłam kawę i w połowie kubka powoli zaczęła do mnie docierać przekazana mi informacja. Powstał problem. "A na balkon mogę sobie wyjść?"- posłałam smsa Świętemu Robkowi. Po chwili zadzwonił telefon: "Po cholerę musisz na ten balkon iść?". Popatrzyłam na kubek z kawą- "Czyli w domu mam jarać szlugi?"- zapytałam. "Eeee, to idź sobie na ten balkon, czy elektrownia czy fajki- jeden ch..."- otrzymałam treściwą odpowiedź.."Jak zauważysz, że się świecisz to zawiń się w prześcieradło i podążaj w stronę cmentarza. Powoli, żeby paniki nie wzbudzać wśród ludzi"- dodał.

Popołudniem wyczytałam w lokalnym brukowcu, że cała ta afera to tylko plotki i nie ma się czym martwić (podobno, bo z Ruskimi to nigdy nie wiadomo). Gdy już udało mi się uniknąć jednej katastrofy, okazało się, że nadchodzi kolejna...teściowa dziś wpada z wizytacją...

To ja lecę się "napromieniować" szorując z tej radości okna w salunie;)