turystka na nieustających wakacjach
piątek, 27 lipca 2007
rolling memories with the stones

Przykro mi, że nie mogłam w środę być w Warszawie. Stonesów się zawsze dobrze ogląda i słucha na żywo.

4 lata temu usłyszałam o koncercie w Pradze wieńczącym okrągłą rocznicę zespołu, a także zbiegającym się z sześćdziesiątymi urodzinami Jaggera. Szybko wykombinowałam bilet, gorzej poszło z towarzystwem na wyjazd- wszyscy znajomi akurat mieli coś do roboty, albo wyjechali na wakacje. W dupie mam, jadę sama- rzekłam i poczyniłam wstępne kalkulacje co do transportu. Lepiej pociągiem, czy autobusem, stopem? Wszystko jedno, aby dojechać jakoś do Czech. Kilka dni przed wyjazdem spotkałam znajomego, zaczęliśmy rozmawiać o muzyce. 'Jadę na Stonesów'- mówię. 'O, fajnie, moi znajomi też się wybierają, samochodem we dwóch jadą'. ' Samochodem mówisz? A potrzebują może pasażera na gapę co im się do paliwa dorzuci?'- zapytałam. Takim sposobem zyskałam transport do Pragi oraz dwóch nowych kolegów.

piwo, Praga, piwo

Nowi znajomi byli rosłymi chłopiskami, którzy jako priorytet obrali sobie degustację wszystkich tych dobrych chmielowych czeskich napoi chłodzących, ciągając mnie za sobą od jednej piwiarni do drugiej całymi dniami. Powiem tylko, że jak się rano wychodzi na Pragę, to należy degustować w każdej knajpie po 2 piwa a nie po 17. W dobrych lokalach kelnerzy odgadują nam w myślach- polega to na tym, że piwo już stoi na stole zanim zdążymy usiąść. Jest jeden lokal ('u Fleku'), gdzie nie czytają w myślach- tu wmuszaja browary siłą:) Piwokrążcy z tacami jak blaty od stołu stawiają przed tobą kolejny kufel, gdy tylko dno się pojawi w poprzednim, dopóki nie uciekniesz z tamtąd. Gdy nie reagujesz i się nie odzywasz, będą ci tak donosić póki nie spadniesz z ławki.

O Stonesach miało być w sumie, a nie o piwie, ale tak na marginesie to na koncert przygotowano wtedy 8 cystern z 900 hektolitrami Pilsnera dla spragnionych (muzyki). Jeden mój kolega spedził prawie cały koncert w kolejce- najpierw stał po piwo a potem do kibla. Ja się przez chwilę zgubiłam w 90-tysięcznym tłumie nie wytrzymując w miejscu na 'Sympathy for Devil'.

A tak wogóle to Stonesi rozgonili burzę i gradobicie. W całej Pradze lało, błyskało i strzelało a nad parkiem Letna niebo się rozstąpiło jak tylko chłopaki weszli na scenę i nie padało przez cały koncert (potem znowu zaczeło). Dziwny to był widok.

Ile ten facet kilometrów robi po scenie podczas jednego koncertu tego nie wie nikt.

No i miałam wenę a teraz juz mi odeszło i nie chce mi sie pisać. narka

p.s. obrazków nie będzie bo mi fotoaparat skasowali przed wejściem...

sobota, 21 lipca 2007
najnowsze niusy

Pomimo wewnętrznego lenistwa, zamiast śledzić po raz trzeci losy Michaela Scofielda, postanowiłam wyklepać kawałek nociny na blogasa. Pisać mi się za bardzo nie chce, więc jak zwykle przedstawię sytuację ostatnich dni za pomocą kolorowych obrazków

Co u mnie? Jak zwykle odpierdalam sztukę;)

a zaczęło się od tego, że znudziły mi się ściany na kwadracie więc trzeba było zrobić im przywracanie systemu. drastycznie

               

                 

jak ktoś to kiedyś będzie chciał robić na biało, czy też pastelowo to niestety będzie zmuszony wyburzyć ściany, postawić je na nowo i wtedy se pomalować. bez wyburzania to tylko czarny pozostaje...

              

                        sypialenka po wstępnej przemianie

święta krowa naścienna

Dnia pierwszego stał się cud, albowiem naszym oczom ukazała się na ścianie krowa. Nie wiem co ona oznacza, jaką przepowiednię mi przynosi, ale na biletach od turystów nie zarobię, bo już wyschła:( fotkę cykłam, ku pamięci świętej krowy narutowickiej

             

             

            

Dnia drugiego przyjechała Jolka i niedomalowaliśmy już listwy w dużym pokoju. Jolka fajna jest i zawsze dobrze ją widzieć.

            

            

Dnia trzeciego w mieszkaniu temperatura sięgnęła 30 stopni i trzeba było się ewakuować. Rolety odzyskamy dopiero w przyszłym tygodniu, a słońce ma to w dupie i świeci od rana do wieczora. Uciekliśmy za miasto na chwilę

           

bo w mieście nawet pluszaki musiały zażywać kąpieli, taki to upał stulecia;)

         

rudy kojot atakuje

Podczas przyrządzania kolacji zostaliśmy zaatakowani przez rude kulki. Święty Robek mówi, że to krzyżówka pekińczyka z wiewiórką była. Najpierw przyszedł jeden i się ucieszył, że nie jesteśmy wegetarianami

         

zwołał brygadę, która od tej pory pilnowała grilla

         

potem się rozmnożyły (pewnie gdzieś tu mają gniazdo). zostaliśmy otoczeni

        

Tej nocy znowu śnili mi się Niemcy, ale o Niemcach to juz oddzielna historia jest...Powiem tylko, że częste uciekanie po nocy przez zboże jak do ciebie strzelają z karabinów jest zajebiście męczące.

środa, 11 lipca 2007
klątwa pasażera

Od dziś mówcie mi: 'ślepa dupa wołowa'. Poszłam więc ja wczoraj na ten egzamin, po uprzednim wykręceniu kilku kółek kombi-vectrą nad Zemborzyckim Zalewem, dełuu- ruski czołg czekało na mnie jak w czarnych przepowiedniach wróżki Barbary. Moje prośby do Allaha o opla zostały zignorowane. Zesrawszy się w gacie na widok owego pojazdu, machinalnie wykonałam czynności przygotowawcze i odwaliłam manewry placowe w jakieś dziwnej malignie (słupki mi się rozdwajały) i do tej pory nie wiem jakim cudem to zaliczyłam. Przyciasny żakiecik, co mi go Święty Robek kazał przywdziać, piłował mnie w grzbiet, ale skoro pan kazał jechać w miacho to nie miałam odwagi zatrzymać się i pognałam przed siebie, myśląc głównie o okularach słonecznych, których nie zabrałam, a które by się bardzo przydały, bo lampa od popołudniowego słońca waliła po oczach niemiłosiernie. I tak się rozpędziłam i se jeździłam i pozawracałam jak należy i pasy z gracją zmieniałam i nawet nie wymuszałam na nikim pierszeństwa i w ogóle miodzio, dopóki na kolejnym skrzyżowaniu, koncentrując się na tym, żeby 'się wyrobić przed wszystkimi' pognałam jak wariat przez rondo, 'wyrabiając' się elegancko, ale lekceważąc znak STOP, który to będzie mi się teraz śnił po nocach. Pan mi strasznie współczuł, ale przepędził na siedzenie pasażera i do widzenia. Niech mnie ktoś kopnie w dupę, z całej siły!!!

czwartek, 05 lipca 2007
dełu srełu
Powinni zakazać produkcji tych popierdółek daewoo- sreuu- dupeu, bo nie idzie tym dziadostwem jeździć, nie lubię takich przewrażliwionych samochodzików z małymi pedałkami:((( tfu...Uprzejmie proszę czytających, aby we wtorek trzymali kciuki za to, żebym dostała uśmiechniętego egzaminatora z corsą, oraz żeby na rondzie w końcu pasy namalowali...