turystka na nieustających wakacjach
środa, 30 sierpnia 2006
patriotycznie

Dzis do mnie do pracy przyszla policja, sztuk dwie. Zapytali jak sie nazywam, rzucili informacja 'Majkel tu byl' i poszli. I nie wiedzialam, czy 'Majkel' to jakis kryptonim, czy tez moze psychopata grasujacy po wsi czy o Majkela Dzeksona moze chodzi. Skoro w piatek byl w knajpie Mick Jagger, a nawet zgubil u nas plecak ze swym dobytkiem po pijaku to moze i Majkel tez sie po okolicach szweda? Niczym czarna puma...A moze puma ma na imie Majkel?

I jeszcze o albumikach bedzie. Bo lokalne dziadki, co przychodza na piwo do pubu i wysiaduja swoje 5 godzin dziennie zadaja mi od dluzszego czasu pytania na temat naszego kraju. A czy moze mamy morze? Czy tez moze gory, czy oprocz Krakowa to cos jeszcze mamy fajowego, co sie dzieje w tej przestrzeni pomiedzy gorami a morzem? Dzis pozyczylam od Karrin przewodniko-album po Polsce w jezyku angielskim, ze zdjeciami ciekawszych miejsc, ktory to Karenina przywiozla sobie z wakacji i zabralam ze soba do pracy aby zobrazowac pokrotce ojczyste ziemie tubylcom. I wszystko fajnie, dziadkom sie podobalo, zdziwienie okazali, ze Kopernik, Chopin i Sklodowska byli Polakami (na ostatniej stronie zaprezentowano co ciekawsze polskie charaktery), i chwalili, ze kraj ladny. Ale nie o tym ja chce...Bo ten album o Polsce jest przegiety maxymalnie. Ze 3 fotki z krajobrazem, a reszta to wszelkiego rodzaju budynki, srynki, zblizenia rzezb kosciolowych, madonny z czarnymi twarzyma, drewniane szopy, pola makowe i Krakowianko- Kaszubianko- Lajkoniki. Folkloru ci u nas dostatek. Gdybym byla obcokrajowcem, to ogladajac cos takiego pomyslalabym, ze w tym dzikim kraju ludzie chodza na codzien w pasiakach z czerwonymi szarfami we wlosach i kozakach za kolana, mieszkaja w drewnianych szopach, a w ramach rozrywki polewaja sie woda z glinianych garnkow oraz grzeja kompot z tych makow, ktorymi obsiali caly kraj (nastepnie maja halucynacje i widza cuda). Pointy nie bedzie.

niedziela, 27 sierpnia 2006
saturday night fever

Delektuje sie niedzielna poranna potrojna kawa, nie mogac wyjsc ze zdziwienia nad faktem, ze deszcz spadl zaraz po tym jak wywiesilam pranie na ogrodku. A przeciez swieci slonce...Zakwasy mam po wczorajszym dniu. Bo to byl bardzo dlugi dzien. Rano w pracy dowiedziawszy sie, ze nasza niedorobiona menago boi sie sama zostac w porze lunchu w pubie, wiec poproszono mnie o pozostanie pod telefonem przez najblizsze dwie godziny (12- 2) w razie np. nieoczekiwanego najazdu turystow niemieckich, sztuk 150 lub innych przykrych wypadkow losowych (mieszkam na przeciwko, wiec dzwonia, zakladam dresy:))i jestem za 5 minut w pracy). Siedze na dupie, czekam, lalka nie dzwoni do 2-ej, wiec mysle- wszystko w porzadku, dala rade, turystow nadprogramowych nie bylo, knajpa nie splonela, moge isc spac (bo do pracy wracam na nocna zmiane). Spie sobie w najlepsze, dzwoni telefon. Patrze na zegarek- 2.30...nozeszqrwatwojamac...'Alex przyjdzie za pol godziny! Nie wytrzymasz pol godziny sama?'- rzucam fuckami do sluchawki. ' Yyyyy, busy jest, ja sama nie daje rady, przyjdz, bo nie wiem co robic..'- dziewcze jeczy do telefonu. Podkurwiona juz bardzo naciagnelam portki i prosto z lozka lece do pubu (z odcisnieta poduszka na gebie) spodziewajac sie conajmnej setki klientow wrzeszczacych przy barze, a tam...trzy stoliki jedzace lunch, jeden oczekiwujacy na zamowienie, jeden na rachunek i z piec sztuk 'lokalnych' przy barze pijacych spokojnie swoje browary. Pomiedzy tym wszystkim nasza menago siejaca panike 'Bo tu takie zamieszanie, syf sie zrobil -pokazujac 4 brudne szklanki na blacie- nie umiem tego ogarnac'- skamle. No, myslalam ze ja za uszy wytargam przy ludziach i wszadze korkociag w tylek...'I po to do mnie wydzwaniasz? Zeby zabrac pare szklanek z baru i odebrac jedno zamowienie? Ja myslalam, ze tu jakies dzikie tlumy cie zaatakowaly!'. Laska nie kuma ' No przeciez mialam dzwonic w razie czego'. Mnie zalewa krew ' Tak, mialas dzwonic, miedzy 12 a 2 a nie przez caly dzien i tylko w razie emergency a nie w razie gowna!! Czy ja wygladam jak straz pozarna 24/dobe???'

A wieczorem..a wieczorem nawiedzila nas druzyna rugby (razem z rezerwowymi chyba bo cos ich duzo bylo, a ze chlopaki kwadratowe to i wiecej miejsca zajmowali). Podczas polewania jednej kolejki dla calej brygady trzeba bylo uzyc 3/4 dostepnych szklanek w barze:)

Okolo polnocy wparowala do pubu Karrin wymachiwujac rekoma 'Zgadnij co sie stalo!!! krzyczy od wejscia. Mierze ja od stop do glow wypatrywujac oznak: pobicia, ataku dzikej pumy, przejechania przez samochod ciezarowy (niepotrzebne skreslic). 'Nie, nie, to nie to co myslisz, nic mi sie nie stalo, ale...POZNALAM MEZCZYZNE SWOJEGO ZYCIA!!!' - Karrin wykrzyczala mi nowine, przy okazji obwieszczajac ja rowniez polowie wsi obecnej w knajpie:)

No, to zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie. Podsumowanie soboty: menago pograzona w glebokiej depresji i samoanalizie, Karrin w euforii i malignie, druzyna rugby napita i skacowana, a mi nogi od dupy odpadaja.

piątek, 25 sierpnia 2006
nocne rozkminy

Wracam z pracy o godzinie 1 w nocy a na stole bukiet kwiatow i dwa lagery:) Bo Swiety Robek jest Swiety! I nic tego nie podwazy. Jak wracam z pracy o 1 w nocy to nie chce mi sie spac. Wymyslam wtedy rozne rzeczy. Na przyklad Sycylie. Odkad po raz pierwszy zobaczylam 'Le Gran Bleu' marzy mi sie Taormina i te sprawy. Bo ja nigdy jeszcze na Sycylii nie bylam. Czasem sie czlowiek poobijal po roznych Venecjach, Rzymach, Florencjach, srencjach i pierdziencjach, ale na Sycylie nigdy nie dojechal. Bo jakos tak nie po drodze bylo...A teraz...teraz wlasnie mi sie zebralo i bede jechac. Bo i powody sa ku temu, zeby ewakuowac na pare zimowych dni (Boze Narodzenie i te sprawy). Po pierwsze- jezeli tu zostane na swieta, skoncze jak w ubieglym roku- za barem w Wigilie, za barem w Sylwestra:( Wszyscy sie beda bawic, a ja bede na trzezwiaka polewac alkohol do szklanek. Malo? Powod drugi- przyszli, niedoszli tesciowie zaproponowali 'wspolne spedzenie swiat' u nas i nic nie pomogly tlumaczenia, ze my w wigilie jemy 'fish and chips' zapijane lagerem i jestesmy antychrystami. Trzeba robic ewakuacje i uciekac- taki jest plan. Najlepiej wszystko wczesniej zaklepac, zeby potem latwiej bylo sie asertywnoscia wykazac bez wyrzutow sumienia. Yeap...

Jutro koncert- dwa w sumie koncerty. Jeden na Hampden- Rolling Stonesi graja, a drugi u nas na wsi- podrobka Rolling Stonesow. Pojde na podrobke, bo sie zagapilam z biletami na tych prawdziwych, myslac, ze Keith Richards po tragicznym ladowaniu z palmy kokosowej kark skrecil i koncertu nie bedzie. A tu skucha. Wlasnie, ze bedzie, nawet palma nie przeszkodzila. Pocieszam sie tym, ze tych prawdziwych widzialam pare lat temu w Pradze, a podrobki wcale nie widzialam:) Podrobka roolez!!!

p.s. pumy w dniu wczorajszym i dzisiejszym nie widziano...co oznacza, ze okladka Heralda dalej czeka...

stay tuned

środa, 23 sierpnia 2006
aktualnosci ze swiata

Rzucilam sobie wczoraj jedna, malenka, dorywcza pracke, tlumaczac szefowi, ze robota jest depresyjna a ja mam inne hobby i niech se znajdzie profesjonaliste. Luuuz. Z nowosci i wydarzen lokalnych: PUMA IS BACK! Dwa dni temu widziano w okolicach dzikiego kota przypominajacego pume, a ze swiadkiem naocznym byl powszechnie szanowany wlasciciel sklepiku z gazetami, nikt juz nie mrugnie nawet okiem- wszyscy wierza w czarna pume. Jutro z rana biore aparat, teleobiektyw i ruszam na poszukiwania. Bede tropic dzika zwierzyne. Bo mam aspiracje na czolowke The Herald:) Z nowosci osobistych- komputer moj nowy sie zesral i trzeba go wymienic na lepszy model. Nie mam szczescia do rozmaitych urzadzen (i wcale nic nie spsulam- samo sie tak zrobilo). I szlag mnie trafia, ze od nowa trzeba bedzie wszystko instalowac, a fotoszopy rozmaite mi teraz bardzo potrzebne, bo mialam zrobic w tym tygodniu projekt okladki nowego menu do pubu. Poza tym zachcialo mi sie nauczyc czegos nowego. I wymyslilam, ze robienia stron internetowych bym sie chciala. Takich prymitywnych, bo na lepsiejsze to za slabiak jestem. Wie ktos moze, gdzie w internecie mozna znalezc jakis porzadny poradnik dla leszczy w tej kwestii?

niedziela, 20 sierpnia 2006
good morning, Scotland!
Jezeli wieczor sie nie konczy o 9 z rana to poranek zaczyna sie po 15-ej. Jak zwykle wszystko przez Karrin..., ktora przyatakowala mnie w korytarzu, gdy noca ciemna wracalam z pracy i zaprosila na tosty z maslem o godzinie 3 w nocy. Pod to maslo wyciagnela lagery, a gdy one sie skonczyly, do stolu podano wino biale, kalifornijskie (thank you for your wine, California..), przy czym padl pomysl 'nocnego czuwania do 7 rano' bo o tej wlasnie godzinie Swiety Robek wstaje do pracy, postanowilysmy mu zrobic niespodzianke. S.R niespodzianek nie lubi, co udowodnil ostatnio fochem na temat sztucznego psiego realistycznego gowna, ktore to podrzucilysmy mu pod kanape usilujac wmowic, ze kuzynka przyszla z pieskiem co nasral..Ogolnie rzecz biorac Swiety Robek entuzjazmu nie wyrazil o 7 nad ranem, ani nawet podziwu w zwiazku z naszym pomyslem 'nocnego czuwania'. Malo tego, byl wyraznie zdegustowany. A my?- wyciagnelysmy z naszej lodowki resztki wina rose a gdy i ono pokazalo butelki dno wtedy na pole walki wkroczylo martini dry. Jak sie mozna domyslac - nadal jestem pijana. Na niektorych blogach sam Jezus komcia zapodaje, sama widzialam (pozdrowienia dla Frozen:). Nawraca grzesznikow potencjalnych droga elektroniczna. Czekam z niecierpliwoscia na swoja kolej...
bo dla nas wieczor sie jeszcze nie skonczyl

8.21 - Karrin: ja juz nie mam nic do picia..

Ja- ja mam Martini, ale bez lodu nie pojdzie...

Karrin- ja mam lod...

ze nam wyszlo wydukanie dwoch zdan po pijaku, jestem pelna podziwu (Oh my God, I Can't Believe It, I've never been This far away from home)

czwartek, 17 sierpnia 2006
dawno zdjec nie bylo;)

      

w okolicach gorki sa... sie jezdzi tam pikinki urzadzac....

         

    a w poblizu wodospady i inne takie sadzawki, gdzie mozna tylek zanurzyc..

        

        

       

            jezeli mrozu nie ma to se mozna skoczyc:)

środa, 16 sierpnia 2006
Zle jest. Nie ma co ukrywac. Jesien przyszla, a ja dalej stoje w miejscu. Stoje- powiedzialam? eee, gowno prawda- cofke mam. Cofnelam sie w rozwoju o jakies 2 lata. I calkiem ladna zime mamy tego lata.
środa, 09 sierpnia 2006
all about my neighbour

                

Juz jako brzdac miala ogromne zdolnosci wokalne, obecnie swoj talent prezentuje w pubach karaoke...

           

            

 A do szkoly chodzic nie lubila bo trzeba bylo zakladac mundurek...

                  

Do kosciolka tez nie chciala chodzic, stad spojrzenie z serii 'kill them all'

                  

Za to we wczesnym wieku odkryla co dobre na tym swiecie...

                 

czy to grupa Modern Talking podczas tournee? nieee- to Karrin z kolezankami

                

A tu w wersji 'Sloneczny Patrix' w gustowym grochowanym bikini. Pan po prawej PRAWIE jak Hasselhof.

                

Madonna w tym miejscu krecila teledysk do 'Cherish' wykorzystujac Karrin jako dublerke w niektorych scenach;)

                   

                  Banda i Wanda? czy...Karrin i banda?

                

Esencja owczesne mody- spodnie po pachy, szarawarowa bluzeczka w gustowny wzorek i marynara stylizowana na wzor chlopakow z Miami Vice

           

Gdyby tak wygladala Rosanna Arquette w 'Le Gran Bleu' jej facet na pewno nie poszedlby sie utopic na sam koniec filmu

          

A to Karrin w poczatkach kariery zawodowej jako listonosz (do tej pory ma motyw wstawania bladym switem)

         

poniedziałek, 07 sierpnia 2006
costam costam tralalala i butelka rumuuu heeej! :)))
kiedys wszyscy wygladalismy jak Bananarama...
Jak odroznic niedziele od poniedzialku? Bo ja nie odrozniam. Wczorajszego offa spedzilam w pracy z winy brytyjskiej sluzby zdrowia, ktora to wykreowala ogromna czarna dziure w zebach mojej kolezanki, wiec trzeba ja bylo w pracy zastapic. Za to dzisiaj mam wolne. Podczas mojej wczorajszej nieobecnosci Karrin ze Swietym Bobkiem sobie popijawe urzadzili, przy czym zeszlo im na wspominki zamierzchlych czasow, a widze to po dwoch pudlach zalegajacych u nas w domu na podlodze. Zawartosc pudel jest bezcenna. Sa w nich zdjecia Kareniny z lat mlodzienczych:) Przekroj przez zycie jest baaardzo ciekawy- poczawszy od rozwydrzonego niemowlaka poprzez pietnastolatke w stylu Kylie Minogue z teledysku Locomotion (ale juz z fajka w zebach i lagerem w garsci) az po wczesna Madonne z mocno natapirowana koafiura i swiecistym mejkapem. Zaobserwowalam rowniez fascynacje takimi gwiazdami jak Limahl czy Modern Talking, biorac pod uwage barwna palete kreacji oraz fryzur, glownie widocznych na fotkach z lat 80tych:) W sumie nie ma sie z czego smiac, bo w latach 80-tych wszyscy wygladalismy jak Bananarama. Ale! Karrin nie zdawala sobie sprawy z jednej rzeczy, porzucajac bezwiednie te skarby w naszym domku- ZE JA MAM SKANER!- i nie zawaham sie go uzyc:) I dopilnuje, zeby jej wizerunek sprzed lat nie umarl smiercia naturalna.
wtorek, 01 sierpnia 2006
we wsi przyjaznej ludziom...

I ciagle zimno i pada i zimno i pada. W takie dni moim ulubionym zajeciem jest przeszukiwaie hiszpanskich stron z ofertami pracy. Podswiadmie ostatnio zakupilam nawet na wyprzedazy sporszy worek z zeglarskiego plotna. Pewnego deszczowego dnia pojde sobie z tym worem w swiat. Swiety Robek popatrzyl sie krzywo na moj zakup i powiedzial: 'Tylko sprobuj mi sie znowu spakowac to zobaczysz'. Tak tylko groznie gada, ale mysle, ze najchetniej sam by zawinal swoje zabawki i uciekl stad gdzie pieprz rosnie. Taa. Szkoda, ze nie bylo promocji

buy one get one free na te worki...Nic sie nie dzieje. No, w sumie policja mnie odwiedzila przed chwila, ale to normalna rzecz jest. Dbaja tak o spoleczenstwo. Do rany przyloz. Ta wizyte zawdzieczam jednemu niedorobionemu dziadu z counsila, co znowu przyszedl szpiegowac sasiadow z gory, i ignorujac napis wolami na kratach 'this area is alarmed' usilowal wpakowac swoje dupsko na gore, do sasiadow. No i wylo tak przez pol godziny az policja przyjechala z interwencja (jeden, 'mundry', sam chcial leciec na gore i sprawdzac czy trupow nie ma, ale mu wybilam z glowy telepanie sasiadowymi kratami, nastepnej tury wycia nie zniese, niech se gdzie indziej potelepie, najlepiej z 50 mil stad). Wracajac do policji 'przyjaznej ludziom' to w ubieglym roku nadgorliwcy wylamali drzwi do Karrin w srodku nocy, a to dlatego, ze sierota zle odlozyla sluchawke, po jakims czasie jej telefon przekierowal sie na numer alarmowy, przyjechala policja sprawdzac czy aby Karrin trupem nie padla, badz tez nikt jej nie wydupcyl wbrew woli, a ze jej akurat tej nocy w domu nie bylo bo bawila sie na imprezie u znajomych, chlopaki w mundurkach wywazyli drzwi w poczuciu obowiazku ratowania domniemanej ofiary rozboju, gwaltu badz rytualnego mordu. Karrin w tym czasie najspokojniej w swiecie oddawala sie pijanstwu z kolezanka nie przypuszczajac nawet jakie spustoszenie poczynili w jej domku chlopcy z policji...