turystka na nieustających wakacjach
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
podchełmskie klimaty letnie

Tereny nadburzańskie chodzą za mną już od miesięcy. Obsesję jakąś mam. Wyszukałam nawet na necie gustowną obórkę pod granicą białoruską przerobioną "pod potrzeby turystów" próbując zagonić do niej Świętego Robka w miniony weekend. Nie udało się, ale za to ruszyliśmy trasą w stronę Chełma relaksować się na tamtejszych plenerach

    

Jeziorko jakieś było w okolicy, które kusiło czystą wodą, ale pływać się w nim nie dało bo woda zimna jak lód. Weszłam nawet, zanurzyłam się po uszy, ale dostałam zawału i wyszłam natychmiast. Ekipa towarzysząca postanowiła zmienić plan działania, opuścić jezioro, w którym nie da się pływać, pojechać "do bazy", zasiąść na werandce i poczekać, aż teściowa nasmaży kotletów schabowych. Plan genialny, jadnak wykonanie przerosło nasze możliwości. Stacyjka w samochodzie powiedziała "dalej już nie pojedziecie" i nie chciała reagować na próby przekręcenia kluczyka. Zostaliśmy uziemieni, zdani na łaskę mechanika, który ryby łowi 20 km dalej, ale obiecał, że za jakieś 2 godziny przyjedzie nas uratować. Zapasy żywnościowe przedstawiały się następująco: 3 gruszki, paczka paluszków solonych, pół paczki fajek oraz jakieś dwa litry wina stołowego. Jeżeli zaprzyjaźniony specjalista uznałby, że na tych rybach zostanie do końca weekendu, postanowiliśmy napaść na stoisko z kiełbaskami, które grillowane były w pobliżu.

    

   Z parkingu mieliśmy elegancki widok na panoramę Chełma

    

               Prowiant znikał z upływem czasu

W pobliżu odbywały się mecze piłki nożnej pod wezwaniem "Turniej Dzikich Drużyn o Puchar Wójta Gminy Chełm"

    

    

    

     

    

drużyna ze Strupina vs drużyna z Pokrówki (chyba, że informator mi nakłamał;)

    

Walka była zacięta i miałam nadzieję obejrzeć rzuty karne, jednak w drugiej połowie dogrywki przyjechał ratunek ze śrubokrętami i nie wiem jaki był wynik końcowy. Specjalista od połowów ryb oraz reperacji samochodów wydłubał elegancko stacyjkę oraz inne przedmioty i zademonstrował, jak jechać bez tych zbędnych urządzeń:)

    

                         Święty odpala rakietę

    I tak, z dziurą zamiast stacyjki i przy pomocy śrubokręta ruszyliśmy w drogę.